Skocz do zawartości


* * * - - 2 głosy

Yacek - Moje boje czyli pamiętnik weterana


29 odpowiedzi w tym temacie

#21 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 13 październik 2009 - 08:24

Dzień 22
Czas sprawdzić ponownie jak wygląda sytuacja z Xenonami. W sektorach 347 i 101 byłem przejazdem i wiem że tam cienko przędą. Kto może to ich leje. Zobaczę więc jak jest w innych rejonach.
Sektory Getsu Fune i Menelaus' Paradise czyste. Boroni twardą ręką pilnują tu porządku. Sektory powoli się odbudowują.
Na północ od sektora 598 podobna sytuacja. Sektor Zyarth's Dominion odbudowany, ciągną przez niego non stop w stronę sektora 598 siły inwazyjne Boronów. Podziwiam te ropuchy, mają jednak spory potencjał.
Sektor Grand Exchange również czysty. Nie ma co się dziwić skoro Boroni z drugiej strony składają Xenkom odwiedziny, jak goście weselni na poprawinach.

Teraz trzeba zobaczyć u Splitów. Sytuacja jak poprzednio. W sektorze Family Njy pełno od Xenków. Splickich statków brak. Czyżby nie mogąc sobie poradzić z najazdem xenońskim wszyscy dumni i honorowi spliccy dowódcy popełnili Harakirii lub Sepuku? No to ja też zrobię sepuku, a raczej se puknę z PDF-ów kilka statków Xenonów. Boreasz, do nogi! Lecimy rozruszać stare gnaty.

Nauczony doświadczeniem z poprzedniej kampanii przeciw Xenonom w sektorze Family Njy postanowiłem zaatakować ich od drugiej strony, czyli od strony sektora Black Hole Sun, aby najpierw zniszczyć zaplecze techniczne Xenonów w ich sektorze 472.
Skoczyłem do środka sektora Black Hole Sun i skierowałem się w stronę bramy do sektora 472. Ależ tam tłok. Nie przecisnę się. W pobliżu bramy latało około dwudziestu niszczycieli, w większości argońskich, choć znalazły się trzy paranidiańskie. Po chwili stało się jasne na co one czekają. Z bramy, w odstępach kilku minutowych wylatywały statki Xenonów. Na przemian J, K lub Q. Statki te były od razu niszczone przez siły Argońskie, ale zanim znikały w kuli rozbłysku odgryzały się ile mogły. Straty po stronie obrońców były spore. Kiedy zbliżyłem się do bramy na odległość kilku kilometrów, było już przy niej zdecydowanie luźniej i nikt nie zgłaszał pretensji, że wpycham się bez kolejki. Zniszczona zostało większość z Argońskich Kolosów, również trzy paranidiańskie niszczyciele już nie istniały. Czwarty, którego mijałem po drodze padł moim łupem. Sorry, ale jakoś was nie lubię.

Zatrzymałem się na wprost bramy, tak aby wylatujące przez nią statki wrogów od razu dostawały się w zasięg moich dział. A wróg przelatywał nadal przez bramę z tą samą częstotliwością. Na szczęście z całego sektora Brack Hole Sun zleciały się pozostałe niszczyciele Argonów zastępując w walce te zniszczone wcześniej. Czy tak do końca "na szczęście" to nie wiem, bo tego co teraz zaczęło się dziać pod bramą to jeszcze nigdy nie widziałem. Każde pojawienie się w bramie wrogiego statku powodowało istną kanonadę ze wszystkich statków obrony. Przestrzeń robiła się wręcz biała od smug pocisków z dział PDF. Wrogie statki trafiane ze wszystkich stron dziurawione były jak sito, same jednak przed zniszczeniem zasypywały nasze szeregi swoim ogniem. Rakiety i Torpedy latały wokół jak roje wściekłych much kosmicznych, poszukując najbliższego celu. Niszczyciele obrońców, trafiane wrogimi pociskami lub przypadkowym ogniem z sąsiednich statków traciły osłony. Co jakiś czas kolejny statek zamieniał się w kule ognia. Musiałem wyłączyć głośniki komunikatora, ponieważ eter rozbrzmiewał dolatującymi ze wszystkich statków rozkazami ich dowódców, krzykami spanikowanych członków załóg, modlitwami i błaganiami o pomoc umierających Marines. Te ostatnie bardzo źle wpływały na morale mojej załogi. Co chwila któryś z nich leciał do ubikacji. Ja też miałem nerwy napięte do ostatnich granic wytrzymałości. Dobrze że przed walką przebrałem się i miałem na sobie brązowe spodnie.
Równie zdenerwowani i przerażeni musieli być wszyscy pozostali kapitanowie statków. Ale jakoś się trzymali. Do czasu. Kiedy przez bramę zamiast spodziewanego kolejnego niszczyciela przeleciało kilka xenońskich myśliwców, otworzyły się bramy piekła. Te małe szybkie statki dały nam się we znaki bardziej niż kilka niszczycieli. Rozleciały się na wszystkie strony, krążąc pomiędzy naszymi jednostkami i prowokując nas swoim ogniem. Kilku kapitanom nerwy nie wytrzymały i rozpoczęli szaleńczą próbę pogoni za myśliwcami i zniszczenia ich bronią pokładową przystosowaną do walki z równym im przeciwnikiem, a nie tymi małymi szybkimi statkami. Wywołało to nie opisany chaos w naszych szeregach. Niszczyciele zaczęły wykonywać manewry na granicy niemożliwości, jedne w pogoni za myśliwcami, inne starając się uniknąć z tamtymi kolizji. Nie wszystkim się to udało. Kilka statków otarło się burtami o siebie, zgrzyt kadłubów ocierających się niszczycieli był wyczuwalny niemal wszystkimi zmysłami i powodował że skóra nam cierpła, a zęby się same zaciskały.
Do tego chaotyczny ogień, który miał zniszczyć myśliwce, a tak naprawdę trafiał w sąsiednie statki. Straty jakie ponieśli Argoni przez te kilkanaście minut walki z myśliwcami były chyba większe niż przez ostatnie pół godziny. Boreasz też oberwał przypadkowym ogniem i osłony straciły sporo mocy. Któryś z moich chłopaków w wieżyczce również nie wytrzymał i posłał kilka razy salwę z PDF-ów za przelatującym zbyt blisko myśliwcem, która trafiła w sąsiedni niszczyciel. Otrzymałem kilka ostrzeżeń od kapitanów, na szczęście żaden nie odpowiedział ogniem i skończyło się tylko na utracie Licencji Policyjnej Argonów. W końcu jednak myśliwce zostały zniszczone, bardziej przez przypadkowe trafienia, niż precyzyjny ostrzał. Ale ważne że w końcu się ich pozbyliśmy i mogliśmy odetchnąć z ulgą.
Jednak chyba nie wszyscy. Jeden z Kolosów wykorzystując chwilową ciszę obrał kurs na bramę i przeleciał przez nią do sektora 472. Trudno powiedzieć czy kapitan kierował się brawurą czy puściły mu nerwy i był to z jego strony akt desperackiej beznadziejności. Włączyłem interkom, usłyszałem tylko meldunek, w którym informował że widzi po drugiej stronie bramy kilkanaście statków J i K, dwadzieścia statków Q i masę mniejszych jednostek. Zdążył jeszcze krzyknąć że atakują go i łączność urwała się. Wszyscy wiedzieli dlaczego. Cisza jaka potem zapadła, aż dzwoniła w uszach.
Imię tego bohaterskiego kapitana zostanie wyryte złotymi literami w każdym kiblu, w każdej stacji Argonów. Ku przestrodze dla wszystkich pilotów, że granica między brawurą, a głupotą jest bardzo cienka.

Walki z nadciągającymi statkami wroga trwały jeszcze kilka godzin. Na szczęście dla nas, nie pojawiły się już więcej myśliwce. Kiedy w końcu przez dłuższy czas w bramie nie pojawił się żaden statek, odważyłem się i wysłałem na zwiad Rapiera dostarczonego przez Pelikana. Zameldował że pod bramą po drugiej stronie jest pusto. Mogłem więc spokojnie wlecieć do sektora Xenonów. Za mną podążyło kilka niszczycieli Splitów. Argoni chyba stwierdzili że zrobili już wszystko co do nich należało i nie kwapili się do opuszczania własnego sektora. A może jeszcze zbyt dobrze pamiętali co się stało z ich kolegą i zanim to wspomnienie zatrze się w pamięci potrzeba aby upłynęło więcej czasu.

Poradziliśmy sobie jednak bez ich pomocy. Zniszczyliśmy najpierw niedobitki Xenonów, potem ich stocznię i stację. Sektor był pusty i czysty, przynajmniej na jakiś czas będzie spokój z Xenonami. Teraz czas na oczyszczenie sektorów Splitów. W Thyns Abyss latały tylko dwa P i jeden Q. W Family Njy też siły Xenonów były już na wykończeniu. Widocznie Splici słysząc o naszym zwycięstwie w Xenońskim sektorze 472 zmobilizowali swoje siły i przystąpili do kontrataku.

Ja chwilowo mam dość walk. Wezwałem Hyperiona i przesiadłem się. Boreasz został wysłany do sektora Merkury, załoga dostała kilka dni wolnego. Ja odpocznę zwiedzając kolejne nowe sektory.

#22 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 11 listopad 2009 - 12:19

Odnaleziono utraconą korwetę klasy Hyperion

Paranidiańska Marynarka poinformowała, że w ostatniej tazurze odnalazła i odzyskała dla floty Imperatora wykradzioną kilka mazur temu, przez poszukiwanego listami gończymi przestępcę Komodo, fregatę klasy Hyperion.
Statek został odnaleziony przez okręt klasy Nemezis będący częścią Trzeciej Floty Imperium, prowadzący na zlecenie Instytutu Naukowego z Paranid Prime badania w sektorze Savage Spur nad dziwną anomalią. Statek rozpoczął badania dziwnego zjawiska, które uważano za rozpraszający sygnał świetlny. Kiedy doleciał na miejsce, anomalia już zaniknęła, natomiast w pobliży wykryto sygnaturę statku. Po zbliżeniu się do niego, okazało się że jest to porzucony statek klasy Hyperion. Po włamaniu do systemów statku stało się jasne, że jest to jeden z dwóch statków klasy Hyperion zagarniętych jakiś czas temu przez awanturnika zwanego Komodo. Na pokładzie statku odkryto ciała pięciu członków załogi. O tym czy wśród ciał znajduje się ciało bezbożnego Komodo, będzie wiadomo po wykonaniu sekcji zwłok.
Statek Hyperion, po dokonaniu stosownych napraw i modyfikacji zostanie na powrót wcielony do Floty Imperatora, na Chwałę Xaar. Admirał Ebettiksoknnid dowodzący Trzecią Flotą skomentował sprawę, mówiąc: "Jesteśmy bardzo zakłopotani, anomalia, o której donosili piloci myśliwców, zniknęła. Prosiliśmy o radę naukowców, którzy przybyli do nas z ośrodków badawczych na Paranid Prime, by pomogli rozwiązać tę zagadkę. Natomiast jeśli chodzi o znaleziony statek, to mam nadzieję że ten łotr Komodo spotkał swój los na jego pokładzie. Gdyby jednak okazało się że nadal żyje, będziemy go ścigać, aż w końcu go dopadniemy, a wtedy zapłaci za nasze straty. Dzięki łasce Xaar, odzyskaliśmy dla jego chwały, jeden z utraconych statków naszej świętej floty. Ten bezbożnik Komodo już go więcej nie będzie bezcześcił. Cieszymy się również z tego, że dzięki niemu udało nam się zdobyć jeden statek klasy M3 wyprodukowany przez te podłe istoty zwane Terranami. Statek zostanie przekazany naszym naukowcom, być może jego zdobycie przysłuży się Flocie Imperatora."

Slokmanckkahyang - Korespondent do Spraw Nauki, Wiadomości WIP

#23 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 15 listopad 2009 - 08:17

Nota dyplomatyczna Paranidian

Jak nas poinformował rzecznik prasowy rządu, przedstawiciel rasy Paranidian złożył oficjalna notę dyplomatyczną naszemu rządowi. W nocie tej, rasa Paranidian zwraca się oficjalnie do naszego rządu z żądaniem wydania statku klasy Hyperion, należącego do pilota Komodo. Jak również całej jego floty, jako rekompensatę poniesionych przez Paranidian strat spowodowanych działalnością pilota Komodo.
Jak wiadomo, pilot i najemnik Komodo zaginął kilka mazur temu. Dwie tazury temu statek Paranidian odnalazł porzucony wrak statku klasy Hyperion, należący do pilota Komodo. Na pokładzie statku znaleziono martwych pięciu członków załogi. Ponieważ nadal brak oficjalnych danych z badań ciał, nie ma pewności że pilot Komodo nie żyje.
Stanowisko rządu Terran w tej sprawie jest jednoznaczne: pilot Komodo, był awanturnikiem, ale również jako najemnik w służbie sił ATF przysłużył się wszystkim terranom, walcząc z nimi ramię w ramię z terraformenami jak również to dzięki niemu udało się nawiązać kontakt z utracona kolonią Aldrin. Tak więc zasługi pilota Komodo dla terran są nieocenione i będą zawsze pamiętane.
Z tego powodu żądania Paranidian zostały stanowczo odrzucone. Cała flota pilota Komodo przebywająca w Bazie Wojskowej w sektorze Merkury, zostaje internowana do czasu wyjaśnienia losów pilota Komodo. Załogi statków zostają zwolnione ze służby, rząd terran wypłaci im w imieniu pilota Komodo zaległy żołd.
Jeśli pilot Komodo powróci żywy, internowana flota zostaniu mu zwrócona, po uregulowaniu należnych opłat za cumowanie statków w Bazie Wojskowej. Jeśli okaże się że nie żyje, statki zostaną sprzedane, aby pokryć długi pilota Komodo.
Nie ma mowy o jakimkolwiek przekazywaniu statków pilota Komodo, komukolwiek.

Tomes Weamond - Korenspondent Spraw Zagranicznych, Solar System News

#24 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 21 listopad 2009 - 12:39

Rośnie napięcie między Paranidianami i Terranami

Napięcie między dwoma nacjami wzrasta! Po ostatnich wymianach not dyplomatycznych pomiędzy przedstawicielami ras Paranidian i Terran, w których rząd Paranidian zwrócił się do rządu Terran z żądaniem wydania stacjonującej w sektorze terrańskim floty zagonionego pilota Komodo, argumentując to jako rekompensatę za poniesione szkody z rąk pilota Komodo. Rząd Terrański stanowczo odmówił spełnienia żądań. W odpowiedzi na to rząd Paranidiański oskarżył Terran o wspieranie piractwa na terytoriach Paranidian i całej Wspólnoty i zagroził wzmożeniem akcji militarnych przeciwko Terranom. Z ostatnich doniesień naszego wywiadu wynika że dwie floty Paranidiańskie; trzecia i piąta opuściły swoje macierzyste sektory i zbliżają się do sektorów Argońskich w drodze sektora Heretics End. Rząd Argoński zwrócil się do rządu Terran z propozycją pomocy i wysłania własnej floty w celu zatrzymania flot Paraniadiańskich. Na razie brak odpowiedzi na propozycję. Natomiast rząd Paraniadiań ostrzegł Argonów, że jakiekolwiek próby zatrzymania siłą flot Imperialnych skończą się zdecydowaną odpowiedzą zbrojną sił zbrojnych w służbie Xaar.
Czyżby z powodu nierozważnych działań jednego człowieka miało dojść do wielkiej wojny galaktycznej? Miejmy nadzieję że nie dojdzie do rozprzestrzenienia konfliktu.

Hach Burnett - dział Spraw Zagranicznych, Wiadomości MKM

#25 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 28 listopad 2009 - 11:19

Dzień 23
Pisałem że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? Pisałem. Tylko że sam się do tego nie zastosowałem.
Nie wiem co mnie podkusiło. A raczej wiem, nie co, a kto. Niech ja dorwę tego złomiarza, to pokażę mu gdzie jest miejsce na tę jego kupę złomu, którą nazywa szumnie statkiem.

W każdym razie zainteresowałem się dziwną anomalią zwaną w skrócie DDTC.
Pierwsze co musiałem ustalić, to przybliżoną lokalizację jej występowania. Po wielu dniach śledzenia ruchu w sektorach, szczególnie statków naukowych, zaobserwowałem małą flotę statków Paranidian lecącą z Paranid Prime do sektora Savage Spur. Podsłuch rozmów, a raczej bełkotu naukowego, utwierdził mnie że jestem na dobrym tropie. Udałem się za nimi do sektora Savage Spur. Na miejscu flota rozproszyła się, wyraźnie przeczesując sektor w poszukiwaniu czegoś. Ja również włączyłem wszelkie czujniki statku i rozpocząłem przeczesywanie sektora, nadal podsłuchując rozmowy Paranidian. Nic z nich nie wynikało, udałem się więc do znanych mi z wcześniejszej wizyty w sektorze, trzech asteroid, wśród których znalazłem poprzednio ukryty kontener z kolejną wskazówką pirata. Od czegoś trzeba zacząć, a te asteroidy nadawały się do tego idealnie.

Albo miałem rację, albo szczęście. A może jedno i drugie. Ledwo bowiem znalazłem się pomiędzy asteroidami, przyrządy zarejestrowały coś dziwnego, daleko na północny zachód od mojej pozycji. Ruszyłem w pogoń za anomalią, jednak Hyperion wydawał mi się za wolny do pogoni, bałem się stracić okazję. Przesiadłem się więc do Valkirii i samotnie podążyłem za odkryciem. Chłopakom zostawionym w Hyperionie kazałem podążać za mną w bezpiecznej odległości i przekazywać mi dane z czujników.

Podleciałem do anomalii, która z bliska okazała się bramą skokową. Dziwne, w tym sektorze nigdy nie było północnej bramy. Przynajmniej nic o tym nie było wiadomo. Ale też nie do końca była to normalna brama skokowa. Emanowała dziwną poświatą, pulsującą w dość regularnym rytmie i emitowała znacznie więcej energii niż normalne bramy.
Kiedy zbliżyłem się do niej pulsowanie zwiększyło częstotliwość. Chciałem się wycofać, ale było już za późno, statek dostał się w sidła energetyczne i był przyciągany w stronę bramy. Nadałem tylko ostrzeżenie do Hyperiona, aby uciekali, nie wiem czy dotarło do nich i czy udało im się odlecieć.
Wszytko rozbłysło wokół mnie i straciłem przytomność.

#26 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 30 listopad 2009 - 20:08

Nie wiem jak długo byłem nieprzytomny. Kilka minut, godzin czy dni. Gdy się ocknąłem, większość urządzeń pokładowych nie działała. Na szczęście system podtrzymywania życia należał do tych nielicznych, jeszcze funkcjonujących. Za to komunikacji nie miałem, silniki też były martwe. Dryfowałem w zniszczonym statku, gdzieś w nieznanym mi sektorze z dala od szlaków handlowych. Szanse przeżycia były znikome.
Ponieważ komputer pokładowy padł, nie mogłem ocenić upływu czasu, nie wiem więc jak długo dryfowałem. Musiało jednak upłynąć sporo czasu. Zapas tlenu kurczył się i zaczynałem mieć wywołane niedotlenieniem omamy. Tak przynajmniej wydawało mi się kiedy zobaczyłem przed sobą statek nieznanej mi konstrukcji.
Jak później się dowiedziałem, był to przemytnik Yaki powracający z misji handlowej do sektora Savage Spur. Znalazł mnie w pobliżu południowej bramy w sektorze Emperor Mine. Ponieważ miał pustą ładownię, zabrał mnie jako niewolnika. Statek mój porzucił, nie nadawał się do naprawy. Tak trafiłem na stację Yaki.

Był ktoś z was przetrzymywany kiedykolwiek jako niewolnik, który zostanie niebawem sprzedany? Jeśli nie, to nie wiecie jak traktowani są niewolnicy i w jakich warunkach trzymani.
Mimo iż byłem ranny i wyczerpany, pozostawiono mnie bez opieki medycznej. Moje przeżycie zależało teraz tylko i wyłącznie od moich sił witalnych i litości współwięźniów, którzy mogli podać mi trochę pożywienia i łyk wody.
Trzymani byliśmy w pomieszczeniu kilku metrów kwadratowych. Nie wiem ilu nas tam było, byłem zbyt wyczerpany i często traciłem przytomność, by mieć siły na liczenie.
Pomieszczenie miało trzy ściany, czwartą stanowiła krata, którą otwierano tylko po to by kogoś wrzucić lub zabrać. Gołe ściany pozbawione okien. W suficie wentylacja i oświetlenie, dobrze że nie w podłodze. W dwóch kątach zagłębienia, a nad nimi krany z wiecznie cieknącą wodą. Kąty te służyły jako ubikacje, tam też można było ugasić pragnienie cuchnąca cieczą, którą od biedy można było nazwać wodą. O tym jak cuchnęło w pomieszczeniu nie muszę chyba wspominać. A i tak podobno były to luksusy w porównaniu do podobnych pomieszczeń, w których Splici trzymają swoich niewolników.

Pewnie nie przeżyłbym długo w tych warunkach, gdyby na drugi dzień nie wypatrzył mnie wśród niewolników jeden ze strażników Yaki. Poznał mnie, spotkaliśmy się kiedyś. Podczas ataku Yaki na jedną stację. Był jedynym Yaki, który przeżył atak, a raczej spotkanie ze mną, bo wziąłem zlecenie na obronę stacji. Przeżył zaś dlatego że uciekł ze swojego statku. Zapamiętał mnie wtedy i śledził moje losy szykując zemstę. Teraz sam trafiłem mu w łapy. Jednak chciwość wzięła przewagę nad chęcią zemsty i zamiast zabić mnie skrycie zaczął kombinować na boku, jak by mnie wyciągnąć z więzienia, ukryć na statku i sprzedać Paranidianom w zamian za obiecaną przez nich nagrodę za moją głowę.

Znów jednak dopisało mi szczęście. Jego knowania wzbudziły zainteresowanie szefa ochrony klanu. Jak się okazało później, byłem więźniem klanu Takagi, zaś ten Yaki był szpiegiem klanu Hamatsu. To klan Hamatsu atakował stację, której dawno temu broniłem. Ten fakt, oraz moje czyny wobec Paranidian, przyczyniły się do tego, że gdy wyszła na jaw prawda o mojej tożsamości z więźnia stałem się honorowym gościem klanu Takagi.

Dwa tygodnie spędziłem w szpitalu, potem otrzymałem kwaterę gościnną i miałem czekać, ponieważ sam szef klanu Takagi, Oyabun chciał ze mną rozmawiać.

#27 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 05 grudzień 2009 - 11:50

Oyabun przyjął mnie na uroczystej kolacji w swych prywatnych apartamentach. Rozmowa z nim wyjaśniła mi kilka spraw.

Po pierwsze, Yaki podzieleni są na klany. Formalnie działają razem, lecz klany rywalizują ze sobą o władzę nad pozostałymi. Oyabun jest szefem klanu Takagi. Klan ten sprawuje pieczę nad tajną stocznią Yaki nazywaną Wasabi. Rywalem do posiadania władzy nad tą stocznią jest klan Hamatsu. Yaki, który chciał mnie sprzedać Paranidianom, był szpiegiem tego klanu. Był już od dawna podejrzewany o współpracę z tamtym klanem, ale dopiero teraz podejrzenia się potwierdziły i można mu było to udowodnić. Klan Hamatsu ma powiązania z Wywiadem Floty Paranidian, tymczasem reszta klanów Yaki prowadzi wojnę z Paranidianami. To dlatego jestem traktowany jak gość honorowy. Yaki znają dobrze moją przeszłość i wiedzą doskonale o moich potyczkach z Paranidianami. Fakt że Paranidianie wyznaczyli za moja głowę nagrodę, tylko podnosi moje notowania u nich. A sama nagroda, może wysoka dla jednego Yaki, jest niczym w porównaniu do majątku jakim dysponuje klan.

Dowiedziałem się też z przykrością że Paranidianie odnaleźli mojego Hyperiona, a na jego pokładzie ciała mojej załogi. Szkoda chłopaków, nie zdążyli uciec przed wybuchem anomalii. To jeszcze raz świadczy ile mam szczęścia. Obiecałem sobie, że dowiem się co stało się z ciałami i postaram się wyprawić im godny pogrzeb.

Oyabun przekazał mi informację o reszcie mojej floty. Tak więc nie do końca jestem bankrutem, muszę tylko dostać się do sektorów ziemian i odzyskać moje własności. Z tym jednak będzie problem, Oyabun poradził, abym zmienił tożsamość. Zaproponował mi pracę na rzecz klanu. Odmówiłem mu na razie, moim celem jest w tej chwili odzyskanie floty.
Uzgodniliśmy że jak tylko odzyskam kontrolę nad swoją flota, wrócę i odwdzięczę się mu pracą dla klanu Takagi.
Ucieszyło go to, powiedział że jeśli się wykażę to może dostanę rękę jego bratanicy. Ma z nią problem, bo wszyscy poprzedni kandydaci do jej ręki przepadli bez wieści w tajemniczych okolicznościach.
Podziękowałem mu za ten wyraz uznania, ale odmówiłem. Nie dlatego abym się przestraszył że podzielę los moich poprzedników. Również nie z powodu urody bratanicy. Bo ładna z niej dziewczyna, spotkałem się już z nią. Powód był inny. Yaki maja fioła na punkcie tatuaży. Mnie to też za bardzo nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jakiś drobny tatuaż w dyskretnym miejscu może być bardzo podniecający. Problem w tym że bratanica Oyabuna trochę przesadziła, ma tatuaże na całym ciele. Skąd wiem? Miałem okazję to sprawdzić. Tylko nie wyobrażajcie sobie żadnych świństw. Do niczego nie doszło między nami. Właśnie z powodu tych tatuaży. Kiedy ją zobaczyłem, całą, od stóp do głowy, ozdobioną tatuażami skojarzyło mi się to z kartą papieru zapisana starożytnym atramentem. Lubicie atrament? A polizalibyście kartę papieru zapisana atramentem? Ja nie, więc udałem nagły ból głowy spowodowany odniesionymi niedawno obrażeniami. A co, nam mężczyznom nie wolno mieć bólu głowy? Tylko bez głupich komentarzy, aż takich obrażeń nie odniosłem, aby przestać mnie nazywać mężczyzną.

Ale wracając do rozmowy z Oyabunem. Ustaliliśmy że pomoże mi opuścić sektor i ominąć okoliczne sektory Paranidian. Dostanę też od niego szybki statek, abym mógł jak najszybciej dostać się do swojej floty w sektorach ziemian. W zamian za to zobowiązuję się powrócić do stoczni Yaki i wykonać kilka zleceń dla klanu Takagi.

W ten oto sposób po kliku dniach zostałem potajemnie przetransportowany przez sektory Paranidian i znalazłem się na pokładzie podarowanej przez Oyabuna Elity w sektorze Farnham's Legend. Dostałem też kilka kredytów na drobne wydatki. Co prawda spodziewałem się większej hojności ze strony Oyabuna, tym bardziej ze statek okazał się uszkodzony i nie w pełni wyposażony. Pierwszą rzeczą więc była jego naprawa. Tak się zastanawiam, czy to wina Oyabuna, czy może jakiś następny Yaki próbował skorzystać i zarobić na okazji. Nie wiem, ale się dowiem, a wtedy winny zapłaci mi za to. Jak na razie moim celem jest zarobić trochę kredytów na doposażenie statku i lot do sektorów ziemskich.
Tak więc, pilocie, do dzieła.

Stan posiadania:
Gotówka: 999 kr
Statki:
M3 - Elita
Fabryki: 0
Rangi:
Handlowa: 0 Interesant
Bojowa: 0 Nieszkodliwy
Reputacja:
Argoni: 0 Obywatel
Boroni: 0 Sprzymierzeniec
Teladianie: 0 Nowicjusz Handlowy
Splici: 0 Istota
Paranidianie: 0 Wędrowiec
Terranie: -10
Piraci: 100
Yaki 10

#28 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 10 grudzień 2009 - 15:40

Czas więc zacząć wszystko od początku. Czemu? Przecież nie pokażę się w sektorach ziemskich takim marnym statkiem. Nie z moja reputacją. straciłbym cały ciężko wypracowany autorytet u swojej załogi.
W pierwszej kolejności oczywiście trzeba było naprawić Elitę. Znów dłubanie przy silniku. trochę czasu zeszło, ale w końcu można latać ta kupą złomu. Poleciałem zrobić rundkę po sektorach pirackich, tu kręcą się czasem patrole różnych ras polujące na piratów. Można na takich potyczkach skorzystać bez ryzyka. Tak też było i tym razem i już po krótkim czasie z ładownią wypełniona wyzbieranymi rakietami poleciałem do Placówki Wojskowej w Elena's Fortune.
Za zarobione kredyty ze sprzedaży rakiet zmodernizowałem Elitę do pełnych osiągów. Kupiłem też broń i wyposażenie, po resztę musiałem polecieć do najbliższego DOK-u Zaopatrzeniowego Argonów w Cloudbase South West. Przy okazji odkrywając dostęp do stoczni, przyda się, będzie gdzie sprzedawać zdobyte statki. W DOK-u przede wszystkim zakupiłem oprogramowanie specjalne, łatwiej będzie zbierać zdobycz.
Wróciłem do sektora Elena's Fortune, lubię ten sektor. Jest idealny dla takiego "początkującego" pilota jak ja.
Po pierwsze ze względu na położenie. Sąsiaduje z dwoma sektorami pirackimi. Przebiega przez niego szlak handlowy piratów, więc o ich statki łatwo.
Po drugie, sektor jest dobrze chroniony, więc ryzyko jest znikome.
Po trzecie, jest w nim Placówka Wojskowa, gdzie można szybko zamieniać zdobycze na kredyty.
I po czwarte, w sektorze jest sporo stacji, w których można znaleźć ciekawe zlecenia. Jeśli akurat nie ma w sektorze piratów, zawsze można poszukać zlecenia obrony stacji lub patrolu. Przyczaić się gdzieś z boku, i poczekać, aż obrona sektora upora się z napastnikami. Nam pozostanie posprzątać po nich i spieniężyć łupy, a do tego, kasę za to że wyraziliśmy chęć pomocy też dostaniemy. Nie jeden pilot dorobił się w ten sposób w tym sektorze fortuny, nie tylko Elena.

Oczywiście zawsze można spróbować pomóc w misjach, szczególnie tych obronny stacji. Piloci tak są zajęci atakiem na stację, że rzadko zwracają uwagę na taki mały statek, który nie wiele może im zaszkodzić. I to ich błąd. W ten sposób właśnie szybko stałem się posiadaczem Novy Zwiadowcy. Co prawda nie miałem w Elicie silnych argumentów przekonywujących, ale za to byłem natarczywy i nie ustępliwy. Pilot Novy musiał mnie mieć w końcu dość, bo wyskoczył ze statku i poleciał do stacji, którą jeszcze przed chwilą atakował. Kolejna naprawa i przesiadka do Novy, oczywiście wraz z wyposażeniem. Elite wysłałem do stoczni, jej sprzedaż, oraz sprzedaż kilku innych zdobytych i naprawionych statków pozwoliła mi na zakup statku TM Magnetar w sektorze Argon Prime. Zaopatrzyłem go również w Napęd Skokowy i wysłałem do Placówki Wojskowej po Marines. Teraz dopiero sobie poszaleję. zamiast naprawiać osobiście statki będę je wysyłał do Magnetara, gdzie mechanicy się nimi zajmą.
Oczywiście tylko małymi statkami, TS-ów to się nie opłaca naprawiać. Czas naprawy długi, a zysk ze sprzedaży nawet naprawionego statku niewielki w porównaniu do sprzedaży naprawionego M3. Czasem dożo więcej wart jest towar w ładowni TS-a niż sam TS.
Ponieważ System Podtrzymywania Życia przekazałem Magnetarowi poleciałem do sektora Brennan's Triumph do Habitatu pirackiego po nowy. Przecież nie będę cały czas latał w skafandrze w statku. Trzeba czasem zdjąć hełm, choćby po to by się podrapać po głowie.
Przy okazji spotkałem hackera, który oferował złamanie zabezpieczeń kilku okolicznych stacji. Oczywiście skorzystałem i poprosiłem o usunięcie zabezpieczeń fabryki Generatorów Plazmowych w sektorze Danna's Chance. Po chwili poinformował mnie że udało mu się i mogę już tam dokować. Poleciałem więc i kupiłem dostępne na stanie cztery Generatory. Jednak moja radość trwała krótko, bo za chwilę przekonałem się że w mojej Novie nie mogę ich zainstalować. Trudno, zostawiam je, przydadzą się na zaś.

Ponieważ miałem kilka nie zakończonych misji patrolowych, wróciłem do sektorów Argonów. Zwiedziłem kilka sektorów w okolicy Argon Prime, kończąc po kolei misje patrolowe. Tym razem jednak śmiało stawałem do walki co przyniosło efekt w postaci zdobytych kilku statków. Były w śród nich dwie Novy, do których była możliwość zamontowania Generatorów, ale wysłałem je po naprawie do stoczni. Miałem lepszą zdobycz - piracką Eclipse.

Stan posiadania:
Gotówka: 3 048 0752 kr
Statki:
M4 - TIE Interceptor
M3 - Eclipse; Nova
TM - Magnetar
Fabryki: 0
Rangi:
Handlowa: 5 Handlarz
Bojowa: 7 Absolwent
Reputacja:
Argoni: 8 Opiekun Federacji
Boroni: 2 Zaufany przyjaciel
Teladianie: 2 Źródło zysku
Splici: 3 Towarzysz broni
Paranidianie: 0 Wędrowiec
Terranie: -10
Piraci: -567
Yaki -133

#29 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 13 grudzień 2009 - 13:00

Teraz można już udać się do sektorów ziemian. Zadokowałem do Magnetara. Zrobiłem przegląd mojej małej floty. Co było naprawione i ogołocone z wyposażenia wysłałem do stoczni. Zostawiłem sobie Magnetara, Eclipse, Nove i szybkiego TIE Interceptera. Skoczyłem jeszcze tylko zatankować i poleciałem przez sektory pirackie w stronę Hatikvah's Faith.
Nigdzie po drodze się nie zatrzymywałem. Leciałem ile mocy w silnikach. Przystanąłem dopiero w sektorze Hatikvah's Faith. Ten sektor to jak rozstajne drogi, można z niego dostać się do sektorów ziemian na trzy sposoby. Albo lecąc na północ przez sektory Splitów. Albo na południe przez sektory Piratów i Paraniadian, a potem Argonów. Jest też trzecia droga, krótsza, ale niebezpieczna, bo trzeba przelecieć przez sektor Xenoński.
Wybrałem trzecią drogę, miałem przecież szybkiego TIE Interceptera, więc nim powinienem bezpiecznie przelecieć przez sektory Xenonów. Potem Magnetar skoczy za mną i już będę o krok od mojej floty w sektorach ziemian.

Przez sektory Argonów też przeleciałem szybko, zatrzymałem się dopiero w Montalaar, aby zabrać na pokład opuszczoną Elitę. Będzie w sam raz, po sprzedaży jej, brakująca kasa na kupno SCS-a.
Korzystając z okazji że lecę przez sektor Nieznany zwany czasem Avarice, poszukałem istniejącej tu podobno placówki Bractwa. Znalazłem. Daleko na południu, za skupiskiem asteroid. Sprawdziłem co mają do zaoferowania ciekawego. Dwie misje się trafiły zlecane przez Bractwo. Pierwsza to obrona ich stacji przed piratami. Za tę podziękowałem, nie mam teraz czasu, ale wrócę tu z moją flotą, to wam pomogę. Druga to eskorta konwoju do ich stacji. Tę wziąłem, konwój pojawił się w sektorze Akeela's Beacon, a ja poleciałem dalej do sektora New Income. Konwój poradzi sobie sam. Jestem tego pewien. W sektorze Ianamus Zura sprzedałem Teladianom Elitę, zaglądnąłem do DOK-u Zaopatrzeniowego kupić SCS-a, a dla TIE Interceptera kupiłem Oprogramowanie Eksploracja. Przyda się, bo zamierzam go później wysłać, aby odkrywał dla mnie nowe sektory. To znaczy stare, znane mi sektory, ale ponieważ w moim statku, w którym znaleźli mnie Yaki, padły komputery, nie miałem swojej starej bazy danych, a nowej z informacjami o sektorach jakoś zapomnieli mi dać.
Zadokowałem spokojnie do Placówki Wojskowej w sektorze Eighteen Billion i udałem się do baru napić się. Dla kurażu przed czekająca mnie podróżą przez sektor Xenoński. Lot odłożyłem na następny dzień.

Gdy się wyspałem porządnie i zjadłem spore śniadanie, nadszedł czas na sprawdzenie statku przed czekająca mnie wyprawą. Kiedy przetestowałem wszystkie mechanizmy w TIE Interceptera i zadowolony stwierdziłem że działają poprawnie, zasiadłem za jego sterami i ruszyłem do sektora Xenków. Lot miałem spokojny, po drugiej stronie bramy spotkałem co prawda cztery statki Q, ale przy mojej prędkości to mogły mi one najwyżej z daleka pomachać, oczywiście jeśli by się im chciało. Kiedy zbliżałem się do drugiej bramy w sektorze zobaczyłem daleko za mną, próbujące mnie dogonić, kilka jednostek N, wezwanych zapewne przez Q. Ale nie miały szans, jeszcze chwila i byłem bezpieczny i cały w sektorze Scale Plate Green. Wezwałem do siebie Magnetara, zadokowałem do niego i poleciałem przez sektory Argonów.

Spokojnie doleciałem do Omicron Lyrae i trafiłem w sam raz. Ledwo bowiem przeleciałem przez bramę, a dostałem informację, że sektor opuszcza delegacja ziemian i szukają chętnych pilotów do ochrony konwoju. Zgłosiłem się. Po drodze mi było, przy okazji dowiem się co nowego słychać w ziemskich sektorach.
Eskorta okazała się nad wyraz zyskowna. Nie mówię tu o dwóch statkach pirackich i czterech N, które spotkaliśmy po drodze, a które zniszczyłem zanim ktokolwiek je zauważył. Przysłuchałem się przy okazji lotu z konwojem, rozmową pilotów i dowiedziałem się że ziemianie wraz z Argonami próbują cały czas rozwiązać pokojowo problem mojej floty internowanej w ziemskim sektorze Merkury, do której pretensje zgłaszają Paranidianie. Ziemianie nie mają zamiaru wydawać im moich statków, nie chcą również dopuścić do otwartego konfliktu z jedną z ras Wspólnoty, obawiając się że Paranidian mogą wspomóc Splici, a to może doprowadzić do totalnej wojny między rasami Wspólnoty i ziemian.
Uznałem więc że lepiej jednak będzie nie zdradzać mojej prawdziwej tożsamości i nadal oficjalnie przedstawiać się jako Maz Ilrean. Kto wie czy ziemianie nie zechcieliby zrobić ze mnie jednak kozła ofiarnego i poświęcić mnie w imię pokoju galaktycznego. Może za jakiś czas jak sprawy przycichną ujawnię się i upomnę o swoją flotę.
Tak więc po zakończeniu konwoju zameldowałem się w Placówce Obronnej jako mało doświadczony pilot i jako taki dostałem zlecenie na patrol po obrzeżach układu słonecznego. Jednak odłożyłem to na później, dostałem bowiem również zaproszenie do odwiedzenia tajnej stoczni ziemian i wykonania kilku ciekawych zleceń dla nich. Muszą chyba być grubymi nićmi szyte te zlecenia i niezbyt legalne skoro zapraszają do tajnej placówki mało znanego im pilota. Ale udałem się do stoczni w nieznanym mi wcześniej sektorze ziemian i zgłosiłem się do wykonania zadań. Zobaczymy czy te zlecenia będą tak interesujące i warte zachodu jak to zachwalają.

#30 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 19 grudzień 2009 - 18:40

Zgłosiłem się więc na odprawę przed pierwszą misją do stoczni Terran. Zadanie dostałem sprawdzające moje umiejętności. Miałem przewieźć klienta z jednej stacji do drugiej. Zostawiłem Magnetara z reszta floty w stoczni, sam zaś sprawdziłem tylko czy mam w ładowni System Podtrzymywania Życia i poleciałem Novą, pomyślałem, że tak będzie szybciej, a czas to pieniądz przecież.
Zadokowałem do wskazanej stacji i poszedłem szukać klienta. Znalazłem go oczywiście w barze. Musiał się jednak niecierpliwić, bo stały przed nim trzy puste szklanki po drinkach, czwarty trzymał w ręce. Spojrzał na mnie z wyrzutem ale się nie odezwał. Poszliśmy do hangaru. To znaczy ja poszedłem, a on powlókł się za mną lekkim zygzakiem, pewnie trenował slalom gigant. Zapienił się i zapluł dopiero jak zobaczył Novę. Cholera, trzeba było nie spać na odprawie to bym wiedział że klient życzy sobie statku transportu pasażerskiego, anie byle jakiego myśliwca.
W normalnym przypadku to bym się nie cackał, tylko zapakował gościa w kawałkach do kilku kontenerów i wysłał rodzinie z życzeniami.
Teraz jednak zależało mi na wykonaniu poprawnie misji, więc udobruchałem gościa stawiając mu kilka następnych drinków, sam zaś wysłałem Magnetara do stoczni w sektorze Omicron Lyrae, kupiłem statek TP, przeniosłem potrzebne wyposażenie z Magnetara do TP i wydałem mu rozkaz zadokowania do stacji w której czekałem. Chwilę to trwało, ale miałem jeszcze sporo czasu na dostarczenie klienta. Wróciłem po niego do baru i znalazłem go śpiącego na stole. Trzeba było tak od razu, spić gościa, wsadzić do Novy i zawieźć gdzie chciał. Nawet by się nie zorientował. A tak poszły dodatkowe koszty.
Ale nic, trudno, wziąłem klienta na plecy, zaniosłem do TP, wrzuciłem i wysłałem statek do stacji docelowej. Sam poleciałem Novą, przy okazji załatwiłem kilka swoich spraw. Klient przez drogę trochę wytrzeźwiał. Podziękował, przeprosił i się zmył. Za chwilę wiedziałem za co przepraszał, zarzygał całą kabine TP. No nic, trudno, wysłałem statek do stoczni i przeniosłem wyposażenie na powrót do Magnetara. A statek sprzedałem. Na nic innego się nie nadawał, tak go rdza przeżarła.

W każdym razie pierwszą misję zaliczyłem poprawnie i już za chwilę posypały się kolejne zlecenia.
Były łatwiejsze, a zarazem trudniejsze niż ta pierwsza. Jak to możliwe? To proste, łatwiej było, bo już nie spotkałem tak wybrednych klientów. Jeśli trafiały się zlecenia na transport kogoś, to zawsze zależało mu na czasie, nie komforcie. trudniejsze, bo coraz więcej wrogów spotykałem na swojej drodze, latających w coraz silniejszych statkach.
Pamiętam doskonale moją pierwszą misję patrolu sektora terran przed piratami.
Na patrol poleciałem Eclipsą, moim najsilniejszym wtedy statkiem. I sprawdzała się jak na razie wyśmienicie. Zamontowane w niej Generatory Plazmowe rozniosły drobnicę z pierwszej fali w takim tempie, że nie zdążyli mi poważnie zaszkodzić. Również z Rybołowem poradziłem sobie, jak go podsmażyłem porządnie to piraci w popłochu opuścili statek, zostawiając go jako zdobycz dla mnie. Musiało im być chyba gorąco na pokładzie bo dymiło się im z kombinezonów jak lecieli. Drobnica z drugiej fali też szybko została wspomnieniem. Gorzej było ze statkiem M6 z niej. Jeszcze takiego nie widziałem. Zidentyfikowany został przez komputer pokładowy jako Apache. Myśląc, że pójdzie mi z nim równie łatwo jak z Rybołowem, podleciałem za blisko do niego i ledwie uszedłem z życiem. Na szczęście skok awaryjny wykonałem w ostatniej chwili. To nie był przeciwnik dla mojej Eclipse. Musiałem się zastanowić co zrobić, a czasu nie miałem. Apache już mnie doganiał. Skoczyłem do drugiej bramy w sektorze. Kilka razy tak skakałem, bawiąc się z nim w kotka i myszkę, ale trzeba było działać bo w każdej chwili mogły skończyć mi się ogniwa i mogło być bardzo źle. Wysłałem więc Magnetara na poszukiwanie czegoś co by pomogło w walce. Najlepiej Tajfunów. Jak na złość, nigdzie ich nie było, do tego to nawet nie wiem czy mógłbym ich użyć w Eclipse.
Wpadłem za to na inny pomysł, zobaczyłem w oddali ziemskie M7 patrolujące sektor i niezbyt kwapiące się do walki z Apache. Postanowiłem pomoc mu podjąć decyzję. Zamiast kolejny raz skoczyć, poleciałem w kierunku M7. Piraci z Apache zgłupieli na chwilę, która to pozwoliła mi oddalić się od nich na bezpieczną odległość, ale potem podążyli za mną. Ja tymczasem byłem już w pobliżu ziemskiego M7. Ustawiłem się tak, aby go mieć pomiędzy sobą, Apache. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Nastąpiła wymiana powitalnych uprzejmości, po czym M7 przystąpił do zdejmowania osłon Apache. Świntuch jeden. Ale mnie to było na rękę. Poczekałem, aż uszkodzi jeszcze kadłub i sam się włączyłem do walki zadając decydujący cios Apache, za co dostałem stosowne do sytuacji podziękowanie.
W tym czasie Magnetar zameldował, że znalazł coś co może mi się przydać - Roboty Bojowe MkII. Kałem mu kupić ile może i lecieć z nimi do mnie. A był po temu najwyższy czas. Pojawiła się trzecia fala piratów. Z drobnicą poradziłem sobie tak jak poprzednio. Natomiast kolejny M6, to kolejny nieznany mi statek, tym razem został zidentyfikowany jako Eagle. Już wolałem nie sprawdzać czy sobie z nim poradzę sam. Numer z ziemskim M7 też nie wchodził w grę, bo po wymuszonej walce z Apache, kapitan statku musiał chyba zatwardzić, że to poważnie nadszarpnęło jego nerwy i wyniósł się na odpoczynek z niebezpiecznego sektora.
Pod jedną z bram skokowych odebrałem z Magnetara przesyłkę 20 Robotów Bojowych MkII. Odesłałem go w bezpieczne miejsce. Sam zaś ruszyłem wypróbować nabytek wysyłając pięć sztuk Robotów, aby zniszczyły Eagle. Szczerze mówiąc to nie wierzyłem w powodzenie, ale jak to mówią "tonący i Borona się chwyta i nie patrzy za co chwycił". Wielce się jednak zdziwiłem, poradziły sobie z Eagle doskonale, jego kapitan pewnie był równie zaskoczony jak ja. Co prawda zastały tylko dwa roboty i to mocno uszkodzone, ale za to Eagle nie było.
Patrol dobiegł końca. Już miałem lecieć przejąć zdobycznego Rybołowa, kiedy z bramy za moimi plecami wypadło kilka myśliwców. To byli Najemnicy, wysłani przez piratów, aby mnie dopaść. Mieli pecha, miałem całkiem zregenerowane osłony, broń w pełnej gotowości, więc jak szybko się pojawili, tak szybko zostało po nich wspomnienie. Po za jednym. Z nim miałem ciężką przeprawę, ale w końcu pilot miał dość i opuścił swój statek, pozostawiając mi Hammera. O tym, że był to bardzo udany prezent przekonałem się później.
Ponieważ Eclipse w starciu z Hammerem ucierpiała trochę. Wezwałem do siebie Magnatara, zadokowałem oba statki do niego, aby mechanicy się nimi zajęli. Poleciłem im również przejąć i naprawić Rybołowa.

Korzystając z wymuszonej naprawami przerwy w wykonywaniu zadań dla stoczni, przesiadłem się do Valkirii i poleciałem wykonać misję patrolu po innych sektorach ziemskich. Myślałem że po ostatnich moich wyczynach, nie spotkam już na patrolu Xenonów i będzie to tylko rutynowy lot. A na taki lot przez sektory ziemian Valkiria nadaje się jak najbardziej.
Myliłem się jednak. Xenoni znów się pojawili. Dziwne. O ile na początku patrolu było łatwo i zniszczyłem kilka statków klasy N, to wracając musiałem się już pilnować bo pojawiło się kilka statków P w obstawie L i M. Ale udało się, a do tego wróciłem z kolejną zdobyczą, znalezionym Fernirem.

I tak mniej więcej wyglądały początki moich zleceń dla stoczni Terran. Przez pewien czas Fernir był moim podstawowym statkiem, zmieniałem go tylko na czas patroli na Hammera. Potem przesiadłem się do podarowanego przez ziemian Vidara, a jego z kolei zmieniłem na Longbone. Nowy terrański M6. Choć tak szczerze mówią, to mam wątpliwości czy dobrze zrobiłem. Niby szybszy, ma więcej wieżyczek, a czasami wydawało mi się że Vidar lepiej sobie radził.
Ale mimo wszystko kolejne wykonane misje udostępniały mi kolejne statki w stoczni. Dostałem też w prezencie kilka statków w tym statek klasy TL. Natomiast łupy z misji pozwalały gromadzić kredyty, tak że w chwili gdy udostępniono mi nowy statek klasy M2 "Imperator" Star Destroyer, poleciałem i kupiłem go sobie.
Zaraz też przekopałem w nim wszystkie banki danych w poszukiwaniu planów Gwiazdy Śmierci. Niestety, nic nie znalazłem. Chyba będę musiał się udać do Bazy Bractwa. Coś wspominali o możliwości zdobycia własnej Kwatery Głównej za wykonanie kilku zleceń dla nich. Zobaczę czy ta Kwatera Główna, będzie równie przydatna co Gwiazda Śmierci.

A tak jeszcze przy okazji, to wiecie że jestem religijny? Znów pomagam Gonerom budować kolejną Świątynię. Tylko, że teraz nie będą się w niej modlili za mnie, tylko do mnie.

Stan posiadania:
Gotówka: 32 391 837 kr
Statki:
M2 - Imperator Star Destroyer
M6 - Longbone
M3 - Thor; Fernir; 2xHammer; Gorith; Eclipse; Nova
M4 - TIE Defender
M5 - Valkiria Strażnik
TS - 10x Merkury Tankowiec
TP - Pałasz; Chukker
TM - Magnetar; Zefir
TL - Magma
Fabryki: 0
Rangi:
Handlowa: 19 Ekonomista
Bojowa: 21 Pułkownik
Reputacja:
Argoni: 10 Bohater Federacji
Boroni: 2 Zaufany przyjaciel
Splici: 6 Obrońca Rodzin
Pranidianie: 1 Przyjaciel
Teladianie: 5 Udziałowiec
Gonerzy: 3 Wyznawca
Terranie: 9 Straznik Słoneczny
Piraci: -19 023
Yaki -50





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych