Skocz do zawartości


* * * - - 2 głosy

Yacek - Moje boje czyli pamiętnik weterana


29 odpowiedzi w tym temacie

#11 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 29 wrzesień 2009 - 09:08

Dzień 12
W końcu doleciałem do Gaian Star. Po drodze nic się nie wydarzyło, wszyscy piraci jakich mijałem byli szczęśliwi i przyjaźnie nastawieni. Witali mnie jak kumpla. Widać podniesienie reputacji u nich, wymuszone poszukiwaniem hackera, dało rezultaty.
O tym jednym pirackim M6, który wyskoczył na mnie z niecnymi zamiarami, gdy zbliżałem się do bramy do sektora Gaian Star, nie ma co wspominać. Refleks miałem, zanim wpadliśmy na siebie, z niego nie było już co zbierać. Podobnie jak za chwilę z jego eskorty.

Piracki statek, który śledziłem zadokował do Habitatu Pirackiego gdzieś w głębi sektora. Ale zanim cokolwiek zrobiłem, okazało się że mój przyjaciel sam sobie poradził i uciekł piratom na piechotę, mnie pozostało tylko zabrać go na pokład. Musiał jednak chwilę poczekać, bo stacji broniło kilka jednostek pirackich. Efekt, dwa kolejne Centaury przejęte i kolejna broń dla mojego Smoka.
Teraz pozostało mi odwieźć przyjaciela do domu. Oczywiście nie obeszło się bez międzylądowania w celu uzupełnienia paliwa. Jednak nie nudziłem się, Jani Hall opowiadał tak znakomite kawały, że jak je sobie teraz przypominam i zaczynam rozumieć, to znowu pękam ze śmiechu.

Musiałem zmienić zdanie o Gonerach. Zawsze uważałem ich za miłujących pokój, tymczasem oni zlecili mi zniszczenie Habitatu Piratów, w którym był więziony mój przyjaciel. Radykalne posunięcie jak na Gonerów, no ale przecież łatwo miłować pokój zlecając wojny innym.
Aby zdobyć zaufanie piratów muszę dostarczyć im trochę ziela, które uśpi ich czujność. Żaden problem. Skok, tankowanie, skok do sektora Scale Plate Green, kupno ziela, skok, tankowanie, skok i ziele zmienia właściciela.
Teraz dopiero przechodzimy do właściwego zadania. Mam dostarczyć Miny Miażdżące i to w sporej ilości. Może być problem, bo gdzieś mi się obiło o uszy, ze takie coś produkują paranidianie, a z nimi mam na pieńku. Zanim podniosę odpowiednio reputację u ich, to wszyscy piraci z Habitatu umrą ze starości i będzie po sprawie.
Ale od czego moje znajomości i kontakty handlowe. Dowiedziałem się że sporą ilość Min mają na sprzedaż piraci z Habitatu w sektorze Nieznany na wschód od PTNI Headquarters. Skok, tankowanie, skok, kupno Min, skok, tankowanie, skok, przekazanie Min. Ale to mało, jeszcze dużo potrzeba.
Tym razem odezwał się do mnie znajomy pan Scorp. Sporą ilość Min mogę kupić u Splitów w ich fabryce w sektorze Family Pride. No to skok, tankowanie, skok do sektora Tharka's Sun i lot do sektora Family Pride po Miny. Kupiłem w końcu, przy okazji dwa klastry poszły na plasterki. Znów skok, tankowanie, skok, przekazanie Min. Jeszcze brakuje 8 sztuk. Szukamy z panem Scorpem. Są! W Nieznanym sektorze za sektorami ziemskimi jest Habitat Piratów, a w nim Miny i to więcej niż potrzebuję.

Ale trzeba znów poskakać, aby tam dotrzeć. Strasznie mnie to skakanie męczy. Co ja jestem jakaś borońska żaba, czy co? Ach, gdybym miał Hyperiona, albo dwa to sprawę załatwiłbym na jednym tankowaniu. Powie ktoś, że mogłem wysłać TS-a, ano nie mogłem, bo jedyny jaki mam zajęty był innymi sprawami. Ale chyba sobie wykrakałem te Hyperiony, w pozytywnym znaczeniu słowa.

Ledwo skoczyłem do sektora Grand Exchange, aby zatankować przed dalszą podróżą, a tu widzę znajomy, piękny kształt podążający w stronę xenońskiego sektora 598. Paranidiański Hyperion Zwiadowca leci zrobić kuku Xenkom. Niedoczekanie Twoje, słoneczko, najpierw ja Ci zrobię kuku. Zapomniałem całkiem o tankowaniu i radośnie, w podskokach podążyłem za Hyperionem, prosząc Gonerów o modły w Mojej intencji. Przy okazji wziąłem misję patrolu sektora, aby Boroński M7, pilnujący bramy do sektora 598 miał zajęcie i nie przeszkadzał mi.
Niestety, Gonerzy chyba nie otrzymali mojej wiadomości. Pilot Hyperiona wolał zginąć niż oddać statek. Wielce zawiedziony miałem już lecieć zatankować, kiedy z bramy z sektora Belt of Aquilar wyleciał drugi Hyperion. Ale mam farta! Choć do tatusia słoneczko! Przyszedł, a jakże. Pilot już nie był taki kozak, jak poprzedni, zostawił statek przy 42% kadłuba. Zniszczyłem jeszcze P, który z ciekawości podleciał. Nikt mu nie mówił że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? W jego przypadku pierwszy i ostatni.
Teraz przejąłem Hyperiona i z duszą na ramieniu eskortowałem go do Elektrowni Słonecznej. Dlaczego z duszą na ramieniu? Bo boroński M7 zwęszył coś i zaczął się podejrzanie kręcić. Do tego atak na dwa statki paranidian nie spodobał się kapitanowi teladiańskiej Dzierzby. Nie chciał się dać przeprosić, a propozycja grubej łapówki tylko go wpieniła. Trudno jego strata. Może mu przejdzie złość? Ważne że w końcu zadokowaliśmy bezpiecznie.
Zatankowałem i poleciałem po Miny. Załatwiłem ostatnią dostawę Min do Habitatu w Gaian Star. Zaowocowało to pięknym fajerwerkiem w wykonaniu Habitatu.

Ja zaś otrzymałem podziękowania od Gonerów i prezent. Tylko nie wiem jaki? Przecież Tropiciela Światła dostałem już wcześniej. Dopiero za jakiś czas zorientowałem się że rozproszyli mi Napęd Skokowy, a raczej dodali do niego jakieś ustrojstwo. Po co to? Nie mam na razie pojęcia, ale sprawdzę. Tylko nie teraz.
Skoro sprawy z Gonerami skończone, czas zadbać o Swoje.

Przeniosłem wyposażenie z Ciężkiego Smoka do Hyperiona. Smok poleciał do stoczni, sorry Smoku, nie polatamy, może innym razem.
Hyperion zatankował i wykonał serię skoków po wszystkich dostępnych DOK-ach, stacjach i fabrykach, dzięki czemu zamustrowałem mu Marines, dokupiłem wszelkie brakujące wyposażenie i co najważniejsze uzbroiłem go. Co prawda do pełni szczęścia brakuje mi w nim Generatorów Plazmy, nad tym jednak popracujemy jeszcze.
Tymczasem Hyperion zaparkował w sektorze Merkury. Wykupiłem Marines pełne szkolenie, wszystkie pięć semestrów we wszystkich fakultetach. W przerwach między zajęciami mają prikaz remontować Hyperiona. Kiedy skończą ma być jak nowy do ostatniej śrubki, inaczej wyrzucę ich w przestrzeń Boronów w samych gaciach.
Jako pierwsze mają jednak wymienić kibel w Hyperionie. Dlaczego? Nie wiecie, ja dowiedziałem się o tym od pewnego pobożnie pijanego paranidianina, to znaczy pijanego pobożnego paranidianina. Jak wiadomo wszystkim: 'Ten okręt należał kiedyś do Pontifex Maximus Paranidia i znany był pod nazwą Trójca. Unikatowy pojazd był prototypem nowej klasy M6. Kontrakt na produkcję seryjną został zerwany ze względów finansowych, kiedy Zarząd Obrony Paranid zdecydował o skierowaniu środków na tajny projekt bramy nadprzestrzennej. Pod względem możliwości okręt zajmuje miejsce między jednostkami klasy M6 i M7. Jest to najbardziej innowacyjny projekt Paranidian'.
Oficjalnie podróżował nim naukowiec zatrudniony przez Bala Gi, badający Nieznany sektor. W wyniku ataku piratów statek został uszkodzony i porzucony. Odnalazł go Julian Brennan realizując zlecenie Bala Gi.
Tymczasem prawda wygląda całkiem inaczej. Paranidianin znał ją bo był Gwardzistą Cesarza, zanim nie został wylany ze służby za pobożne umiłowanie argońskiej whisky.
Cesarz podróżował Jachtem osobiście w celach dyplomatycznych do Sohneńskiej Sfery Dysona. Po podpisaniu kilku tajnych porozumień z Sohnenami, ci urządzili huczny bankiet na cześć dostojnego gościa. Cesarz nie mógł odmówić udziału i skosztowania potraw serwowanych na bankiecie. Jednak jego delikatny żołądek, przyzwyczajony do dworskiej diety źle zniósł specjały Sohnenów i w drodze powrotnej Cesarz zaniemógł. Inaczej mówiąc dostał rozwolnienia. Ubikacja na Jachcie nie wytrzymała i rozleciała się. Cesarz wraz z całą załogą został ewakuowany przez wezwany na pomoc statek ratunkowy paranidian. A skażony Hyperion został porzucony na łaskę kosmosu. Na szczęście pozostawiono otwarte luki ewakuacyjne i zanim odnalazł go Julian, statek dzięki wiejącym w sektorze wiatrom słonecznym odzyskał normalny stan sanitarny, a nawet więcej. Wiatry przywiały piękny sosnowy zapach z pobliskiej zalesionej planety.
Jak wykazało śledztwo paranidian zlecone przez Cesarza po tym incydencie, ze względów oszczędnościowych, podczas budowy Jachtu, zastąpiono zaplanowaną przez konstruktorów statku ubikację renomowanej firmy Kloc-Kloc, tańszą, ale gorszą, firmy Fuj-Fuj.
Cesarz zraził się jednak do Jachtu i pozwolił przekazać projekt Paranidiańskim Siłą Zbrojnym. Te zaś przekazują go pilotom, którzy przechodzą staranna selekcję. Szczegóły tej selekcji objęte są tajemnicą wojskową, jednak chodzą słuchy, że podczas testów zużywane są ogromne ilości papieru toaletowego.
Podobno również dla Cesarza budowany jest nowy, wspaniały statek, jednak jak na razie prace utknęły przy opracowywaniu bezawaryjnej toalety.
Ja w każdym razie wole zawsze za nim przeniosę się na pokład Hyperiona wymienić w nim ubikację, nigdy nic nie wiadomo.

#12 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 30 wrzesień 2009 - 07:36

Dzień 13
Zanim jednak Hyperion zostanie naprawiony postanowiłem popracować nad reputacją u Splitów, tak aby móc zakupić u nich Panterę. Wybrałem się do sektora Zyarth's Dominion w celu poszukiwania zleceń. Trafiłem na dwa, dotyczące budowy stacji. Potwierdziłem i wysłałem GSB po zakupy. Jednak zanim on zadokował do pierwszej stoczni, okazało się że muszę opłacić czesne za piąty semestr szkoleniowy Marines stacjonujących na trzech statkach. Kiedy uregulowałem opłaty, stan mojego konta zmalał drastycznie i to tak że nie było mnie stać na zakup żadnej z zamówionych przez Splitów fabryk. Musiałem poinformować moich zleceniodawców że nie jestem w stanie zrealizować kontraktów. Obawiałem się że może to niekorzystnie wpłynąć na moją pozycję jako godnego zaufania przedsiębiorcę i wojownika. Na szczęście moje obawy były nie potrzebne, bo chwilę później zgłosił się następny zleceniodawca, tym razem zlecając mi obronę stoczni w tym sektorze. Przystałem skwapliwie. Jednak sprawa nie była tak prosta jak myślałem. O ile bowiem z centaurami poradziłem siebie szybko, to za małymi myśliwcami uganiałem się zdecydowanie jak dla mnie za długo. Liczyłem że zajmie się nimi policja Splitów, lecz jak zwykle gdy są potrzebni to ich nie ma. Kiedy skończyłem misję mogłem spokojnie sprawdzić co się stało z policją.
Wszystko się wyjaśniło. W pobliżu bramy do sektora Xenków 598 walczyli z kilkoma statkami L.
Poleciałem najszybciej jak mogłem w ich stronę licząc na kolejną okazję do podniesienia reputacji. Jednak po kilku przebytych kilometrach mina mi zrzedła. Za statkami L podążał wielki K. Nie mam szans. Lepiej wycofać się na z góry upatrzone pozycje, czyli uciec i z daleka obserwować rozwój sytuacji. Może trafi się jakiś ciekawy łup.
Po chwili ze statków policji Splitów pozostały marne resztki i konwój Xenków poleciał dalej.
Na jego drodze stanęły wkrótce Siły Zbrojne Splitów i konwój inwazyjny Boronów lecący do sektora 598. Zapowiadało się coraz ciekawiej. Rozgorzała zacięta walka. Ilość myśliwców ochraniających K malała, ale było to okupione dużymi stratami Splitów. W końcu K dopadły dwa Kosogony Boronów. Niszczyciel wzięty w dwa ognie zaczął tracić powoli osłony, kiedy zbliżyły się do zera, pomyślałem że to może być moja szansa. Ile sił w silnikach pognałem w stronę K. Miałem szczęście, jego wszystkie działa zajęte były niszczeniem atakujących go Kosogonów. Ze strachem w oczach, widziałem jak rozpada się najpierw jeden, potem drugi. Zanim doleciałem do K ich los podzielił jeszcze trzeci M7 Splitów. Było jednak już za późno by się wycofać. Niszczyciel K miałem już w zasięgu broni. Rozpocząłem ostrzał ciągle się zbliżając. Podleciałem naprawdę blisko, prawie ocierając się o jego burtę i zatrzymałem się pilnując tylko aby nie doszło do kolizji, równocześnie cały czas częstując go swoim ogniem. To już jednak były jego ostanie chwile. Mój ogień niszczył stopniowo, lecz nieubłagalnie jego kadłub kawałek po kawałku i po chwili w wielkim rozbłysku pożegnał tę stronę wszechświata.
Z rozpędu zniszczyłem jeszcze dwa ocalałe statki L i rozglądnąłem się dopiero jak wygląda sytuacja w sektorze. Niezbyt ciekawie, z jednej strony zbliżały się do mnie kolejne statki Boronów, z drugiej J z obstawą myśliwców. Drżąc z emocji i strachu, aby nie stracić wypracowanej właśnie ciężko reputacji u Splitów wykonałem taktyczny odwrót na z góry upatrzone pozycje, czyli skoczyłem i zadokowałem do Bazy Wojskowej w sektorze Merkury, gdzie czekał już na mnie wyremontowany Hyperion.
Jak sytuacja w sektorze Zyarth's Dominion wyklaruje się i zarobię gotówkę, wrócę tam na zakupy. Pantera jest już dostępna dla mnie w stoczni.
Ale wcześniej polatam trochę Hyperionem, trzeba go przetestować i dotrzeć. Vidara na razie zostawię. Po zamontowaniu Laserów Naprawczych będzie mi służył do napraw dużych i wielkich statków, które mam nadzieję zdobyć lub znaleźć.

#13 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 01 październik 2009 - 08:11

Dzień 14
Ale ja mam farta! Pisałem już o tym? Jeśli tak to muszę jeszcze raz powtórzyć.
W dziewiczy rejs Hyperionem udałem się do sektora Nieznany na wschód od PTNI Headquarters. I niespodzianka, hacker się znalazł. Ukrywał się w jednej z fabryk należących do piratów. Zaoferował swoje usługi. Dziwne, bo u piratów mam ujemną reputację. Ale jak widać im to nie przeszkadza. Oczywiście skorzystałem z jego usług. Fabryka Generatorów Plazmy shackowana, dokuję. Zakupy zrobione. Hyperion ma full uzbrojenie. Jeszcze tylko testy działania i można lecieć dalej.

Poleciałem do sektora Nieznanego na zachód od New Income. Duży, pusty sektor, jeśli nie liczyć ukrytego gdzieś w głębi Habitatu Piratów. W sam raz na testy silników, które pracowały na maksymalnym obciążeniu przez cały czas przelotu przez sektor. Testy zakończone pomyślnie, można lecieć dalej, tym bardziej że znalazłem drugą bramę w sektorze. Ciekawe gdzie mnie zaprowadzi.

Przeleciałem przez bramę i znalazłem się w sektorze Argonów. Montalaar się nazywa. Spokojnie, jeśli nie liczyć atakowanych przez siły zbrojne Argonów dwóch transportowców paranidiańskich. Poleciałem wspomóc Argonów, przyda się zrobić testy broni w warunkach bojowych. Nie zdążyłem, poradzili sobie sami, ale przy okazji znalazłem kolejna bramę do następnego sektora. Też Argoński. Light of Heart. Nawet stocznia w nim jest, dobrze wiedzieć. Dwa małe statki do przejęcia znalazłem. Wezwałem Pelikana, przy okazji pozbył się swojego ładunku, naprawionych poprzednich zdobyczy. Znalazłem też DOK Zaopatrzeniowy, warto by może zadokować i przeglądnąć magazyn, może coś interesującego się znajdzie. Nie było mi dane. Z północy nadleciał Boroński Kosogon i wyraźnie kierował się w stronę Pelikana. Atak na Kosogona nie wchodził w grę, jestem przecież u Argonów i to by się im nie spodobało. Ale odciągnąć Kosogona od Pelikana zawsze mogę spróbować. Udało się, poleciał za mną. Gdy tylko Pelikan wykonał swoje zadanie wycofałem go bezpiecznie z sektora. Sam zaś skoczyłem w pobliże północnej bramy. Wprost pod borońskiego niszczyciela, który przybył jako wsparcie dla Kosogona. zanim jednak kapitan statku zorientował się, że ma teraz poszukiwanego wroga za plecami, mnie już nie było w sektorze.
Przeleciałem przez bramę do kolejnego sektora Aladna Hill i prawie wpadłem na dwa statki Nemezis paranidian. Czas użyć broni. Miotacze Wysokoenergetycznej Plazmy są super, chwila i obu statków już nie było. Lecę dalej na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja. A jakże, znów Argoni i znów małe zajęcie dla Pelikana. Ja natomiast poleciałem na południe.
Ledwo przekroczyłem bramę i oniemiałem. Co za wspaniała konstrukcja! Co to jest? Kwatera Główna Korporacji OTAS. Przynajmniej taki napis sobie walnęli na ścianie. No, niezłe cacko!
Proponują mi na dzień dobry robotę. To mi się podoba, ale nie do końca. Nie mam teraz czasu na ochronę konwoju, może później.
Lecę sobie dalej i znów jestem w szoku. Ale statek, jeszcze takiego nie widziałem. Piękny, a zarazem groźny. Spytałem kapitana statku, pochwalił się. Dowodzi statkiem klasy M2 OTAS Boreasz. Spytałem, gdzie można takie cudo kupić. Wskazał mi pobliską stocznię korporacji. faktycznie, jest tam do nabycia taki statek, jednak cenowo jest po za moim zasięgiem. Na razie, jeszcze tu wrócę na zakupy. Skoro jest tu stocznia, a nawet dwie, to można skorzystać i opróżnić Pelikana. Sam zaś jeszcze rozglądnąłem się trochę po sektorze, zrobiłem zakupy i zapełniłem ładownię Hyperiona rakietami Moskit i Burza. Trafiła się też okazja przetestowania Generatorów Plazmy na trzech klastrach. Bardzo ładnie wyparowują w zetknięciu z moim ogniem.
Dobra, statek przetestowany, czas więc wybrać się gdzieś na akcję.

Ponieważ mam zamiar kupić Panterę u Splitów, postanowiłem zrobić mała rundkę po ich sektorach zaczynając od sektora Ghinn's Escape i dolecieć do sektora Zyarth's Dominion, aby zrobić zakup w stoczni. Oczywiście po drodze chciałem wykonywać zlecenia, tak aby zarobić na kupno statku.

Wskoczyłem do sektora Ghinn's Escape zachodnią bramą. I ledwo się pojawiłem czekała na mnie kolejna niespodzianka, opuszczony Raptor. Podleciałem do niego i przejąłem, marnie wyglądał, odpadające fragmenty poszycia wisiały na ostatnich nitach. Wezwałem Vidara, zmieniłem mu uzbrojenie na Laser Naprawczy i wydałem rozkaz naprawy statku. Teraz dopiero zacząłem szukać przyczyny, która mogła doprowadzić do zniszczenia tego potężnego statku. Ale w zasięgu radarów nic wrogiego nie było. Poleciałem bliżej środka sektora, nadal spokojnie, co prawda przez wschodnią bramę wlatują właśnie borońskie niszczyciele, ale one dopiero przybywają, więc to nie ich sprawka.
Skoro nie tu, to może w sąsiednim sektorze należy szukać przyczyny wypadku? Poleciałem przez bramę do sektora Trk's Deprivation i sprawa się wyjaśniła. Kilka kilometrów od bramy stała grupa Kha'ak złożona z jednego Niszczyciela, czterech Korwet i ośmiu myśliwców. I właśnie to było najdziwniejsze, że stała w miejscu. Czyżby zabrakło im paliwa, a może mają silniki uszkodzone. Postanowiłem przyczaić się z boku i obserwować zachowanie grupy. Oczywiście nie ograniczyłem się tylko do obserwowania. W stronę wszystkich myśliwców poleciały Burze, po dwie dla każdego. To wystarczyło, po chwili został ocalały jeden. Ruszyło go coś i poleciał w moją stronę, za nim jedna Korweta. Nie polatali długo. Pozostałe trzy Korwety warowały jednak jak psy przy Niszczycielu i nic nie było wstanie wytrącić ich z tego stanu. Nawet kolejne Burze.
Ale to nie było jeszcze szczytem dziwnych zachowań. Po jakimś czasie z bramy wyleciał Splicki Raptor. Myślę sobie, teraz się zacznie. Tymczasem Raptor postał chwilę przy bramie, nie angażując się w walkę z Kha'ak i wykonał skok, czyli odleciał sobie w siną dal. Po chwili pojawił się Splicki Tygrys, a za nim koleje dwa Raptory. Tygrys ruszył do ataku na Niszczyciela, zdjął mu z 10% osłon i poległ. Przyglądały się temu ze stoickim spokojem oba Raptory, a potem również one skoczyły i tyle je było widać. Sytuacja powtarzała się kilka razy. To znaczy pojawiał się Tygrys, atakował, ginął. Pojawiał się Raptor, albo dwa lub trzy, stały spokojnie i odlatywały. Miałem zamiar stać tak i obserwować co się będzie działo, ale dostałem wiadomość że mój satelita w sektorze Zyarth's Dominion został zniszczony przez Xenońki N. Coś się tam zaczyna dziać, a przecież Pantera czeka na kupno w stoczni. Trzeba przypilnować, bo jeszcze mi stocznie zniszczą i będę miał problem. Jest to przecież jedna z dwóch stoczni Splickich gdzie można nabyć Panterę, gdzie jest druga to nawet teraz nie wiem, tak daleko jeszcze nie dotarłem w swoich podróżach.

Skoczyłem do sektora Zyarth's Dominion, zostawiając jakże ciekawe i zastanawiające widowisko, może wrócę później zobaczyć co się stanie dalej z Niszczycielem i Korwetami.
Miałem rację, że poleciałem do sektora w obronie stoczni. Buszowała po nim ekipa czyszcząca Xenków. W sektorze zostały tylko dwie kopalnie, jedna elektrownia i na szczęście jeszcze istniała stocznia. Reszta stacji już padła ich łupem. Nie pozostało mi nic innego jak pomóc Splitom i obronić sektor przed całkowity zniszczeniem.

Na pierwszy ogień poszedł statek M7 Q.
Lecimy kursem kolizyjnym, dziób w dziób. Po chwili znalazłem się w zasięgu dział dziobowych Q, o czym świadczą najpierw małe rozbłyski na dziobie Q, a potem mijające mnie pociski. Mijające bo rozpoczynam małpi taniec unikając wrogiego ognia. Teraz Q dostaje się w zasięg moich WMP i mój ogień jest celny, osłony Q zaczynają tracić moc. Na moment przed kolizją skręcam delikatnie i mijamy się, prawie ocierając się kadłubami. Moje działa główne milkną po chwili tracąc wroga z zasięgu, wieżyczki jednak ciągle pracują. Kiedy dolatuję do połowy kadłuba wrogiego statku wykonuję gwałtowny manewr skrętu o 90%, przyspieszam i na maksymalnym ciągu odlatuję od Q. W ostatniej chwili, za sobą widzę rozbłyski bomb zapalających z tylnej wieży M7. Chybione, na szczęście, choć moje osłony trochę oberwały, ale nie tyle co osłony Q. Wywijam w przestrzeni pętlę i ponawiam atak na wrogi statek, tym razem działami głównymi smażąc bok kadłuba Q. Osłony statku systematycznie schodzą w dół. Jeszcze jedna taka pętla i również kadłub M7 zaczyna tracić spójność. Teraz to zostają tylko sekundy i wrogi statek znika w rozbłysku. Walka zakończona, czas sprawdzić resztę sektora.
Przy jednej kopalni spotykam P, ale to dla mnie P-ikuś, pan Pikuś. Wracając w stronę stoczni, widzę lecące w moją stronę drugie Q. Moje osłony już odzyskały pełną sprawność więc spokojnie wkraczam do akcji i po kilku minutach statek podzieli los poprzednika. Sektor czysty, stocznia stoi, czas na zakupy, tym bardziej że kasa jest. Naprawiony Raptor dotarł do stoczni gdzie zamieniłem go w żywą gotówkę. Pantera, pachnąca nowością odlatuje od stoczni. Dokuje do niej wysłana z Hyperiona Walkiria, przekazuje Panterze swoje wyposażenie, w tym przede wszystkim Polecenia Nawigacyjne i Napęd Skokowy. Teraz tylko dokowanie Pantery do Elektrowni w celu zaopatrzenia w Ogniwa i może ona wykonać skok do sektora Merkury, gdzie w Bazie Wojskowej będzie oczekiwać na dalsze wyposażenie i uzbrojenie.
Ja również dokuję do Elektrowni, przyda się uzupełnić zapas ogniw.
Ponieważ oba statki Pałasz zameldowały że zamustrowani na nich Marines zakończyli pełne szkolenie, przenoszę ich na Panterę, a Pałasze lecą werbować kolejnych żołnierzy. Walkiria wysłana w rundę po stacjach w celu uzupełnienia wyposażenia przekazanego Panterze.
Jest tylko jeden mały problem, zakup Pantery i opłata czesnego za szkolenie Marines pochłonęły moje fundusze, bo co to marne pół miliona na koncie. Czas więc poszukać zyskownego zajęcia.

Stan posiadania:
Gotówka: 527 363 kr
Statki:
M5 - Walkiria
M3 - Fernir
M6 - Hyperion, Vidar
M7 - Pantera
M8 - Claymore
TM - Pelikan
TP - 2xPałasz
TS - Pendent
TL - Górniczy Statek Baza
Fabryki: 0
Rangi:
Handlowa: 14 Hurtownik
Bojowa: 20 Podpułkownik
Reputacja:
Argoni: 6 Strażnik Federacji
Boroni: -4 Zguba Królowej
Teladianie: 7 Członek Zarządu
Splici: 6 Dopuszczony do Rodziny Rhonkar
Paranidianie: -4 Wróg Księcia Kapłana
Terranie: 5 Wojownik Io
Piraci: -957
Yaki: -3202

#14 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 02 październik 2009 - 07:48

Dzień 15
Skoczyłem do sektora Grand Exchange, zanim został zniszczony tam mój satelita widziałem kilka statków Xenków z J na czele, może znajdzie się coś dla mnie.
Niestety, oprócz marnego P nic nie zostało dla mnie. Statek P się poświęcił i zrekompensował mi zawód, pięknie wybuchając. Lecę dalej, w sektorze Belt of Aquilar ominąłem z daleka borońską Płaszczkę i uciekłem goniącemu mnie Kosogonowi. Nu pagadi! Ale nie tu, to sektor Argonów, po co ich drażnić.
Sektor Midnight Star, mijam po drodze dwie Nemezis paranidian, pewnie lecą do sektorów Xenków lub piratów, nie poleciały. Ale chyba były to szpice większego konwoju, prowadzonego przez Aresa. Lecą dać łupnia komuś. I dylemat: puścić ich, aby spuścili łomot Xenkom, czy samemu im spuścić łomot? Jak myślicie co wybrałem? Oczywiście że drugą opcję.

No panowie, przypiąć się pasami, lecimy na akcję. W pierwszej kolejności poszły Burze, dla każdego myśliwca po dwie, co mam sobie zawracać nimi głowę.
Tak wiem żołnierzu że zapas rakiet Burza zmniejszył się do 50% stanu normalnego, ale zameldujcie mi o tym po walce, a nie teraz. Teraz zajmijcie się obsługą wieżyczki. Zrozumiano?
Zanim doleciałem po myśliwcach zostało wspomnienie. Zostały cztery Nemezis i Ares. Nemezis wkrótce dołączyły do myśliwców i mogłem spokojnie zająć się Aresem, niestety, mimo usilnych starań nie poddał się. Co jest z tymi Paranidianami, tacy honorowi jak Splici, czy głupi?

Sektor Wasterland. Sytuacja jak podczas mojej poprzedniej wizyty. Ledwo wleciałem, z bramy do sektora Interworlds wyleciał paranidiański Deimos. Czyżby nadal tam stacjonowali? Argoni im na to pozwalają? Muszę to potem sprawdzić. Tylko ze Deimos jak szybko wleciał, tak szybko zwiał z powrotem. Ma się ten respekt?
Za to władze sektora mnie pamiętały doskonale, znów dostałem zlecenie patrolu. Przyda się, kasa jakaś tam będzie z tego. Co tu dużo pisać? Trzy razy pojawiały się konwoje Yaki złożone z czterech Centaurów z obstawą każdy. I trzy razy dostali łupnia. Budżet podreperowany, trochę, a przy okazji zostałem Marszałkiem Federacji u Argonów. Profity z tego będą jakieś? Nie, to możecie mnie...

Zaglądnąłem jeszcze po drodze do sektora Black Hole Sun, ale cisza i spokój, chyba pogłoski zasłyszane na stacjach, jakoby Xenoni pobudowali sobie dodatkowe stacje i stocznie w celach inwazyjnych są przesadzone. Dobra lecę w stronę pirackich sektorów, może tam znajdzie się coś wartego do zgarnięcia. Podobno walki z piratami trwają tam na okrągło.
Skok i dokowanie w DOK-u zaopatrzeniowym teladian w sektorze Ianamus Zura, trzeba się zaopatrzyć przed dalszą podróżą. Nadgorliwego Marenes, tego specjalistę od rakiet, wysłałem do magazynu po uzupełnienie zapasów. Wrócił po dwóch godzinach, pijany w sztok. Rakiet Burze nie mieli na stanie, wziął więc kilka Tajfunów i skrzynkę Gwiazdówy, a raczej dwie, tylko jedną obalił po drodze ze spotkanymi kolesiami. Zanim zarekwirowałem drugą skrzynkę, ta rozpłynęła się, a raczej jej zawartość, po żołądkach reszty Marines. Muszę czekać, aż odzyskają zdolności bojowe. Tak więc przymusowy dłuższy postój.

#15 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 05 październik 2009 - 07:32

Dzień 16
Dwa dni trwał mój przymusowy postój w DOK-u Zaopatrzeniowym Teladian. Pierwszy dzień stracony na leczenie kaca przez załogę, drugi na sprzątanie kajut po balandze. Ja też nie próżnowałem i zakontraktowałem w kilku teladiańskich i splickich fabrykach osłony i uzbrojenie dla Pantery. jak tylko będzie gotówka wyślę TS-a po odbiór zamówionego wyposażenia i Pantera będzie gotowa do działań.

W końcu wyruszyliśmy na rajd po pirackich sektorach. W sektorze Teladian Homily of Perpetuity i pirackim Acquisition Respository spokojnie, tylko załatwiające swoje sprawy transportowce, nic do przejęcia nie znalazłem. Trochę lepiej w sektorze Spaceweed Grove, kilka myśliwców przejętych, wezwałem Pelikana, aby zebrał ten złom i naprawił. Znalazło się też kilka TS-ów i Nemezis. Tę ostatnią to nie dużo brakowało, abym stracił zaraz po przejęciu. Znalazłem ją pod brama do sektora LooManckStrats Legacy, była w opłakanym stanie. Wysłałem tę kupę złomu do sektora Homily of Perpetuity, gdzie czekał Vidar gotowy do wykonania remontu. Odwróciłem się, by przejąć jeszcze TS-a, a tu słyszę alarm, mój statek Nemezis jest atakowany. Odwracam się ponownie, faktycznie, następna Nemezis przeleciała przez bramę i próbuje sił na moim statku. Miała pecha, była w zasięgu moich dział, szybko pożałowała tego że zjawiła się nie w porę w tym sektorze.
Przeleciałem się jeszcze przez sektory Mi Ton's Refuge, Moo-Kye's Revenge i Desecrated Skies. Wszędzie spokój. Inwazje chwilowo ustały, piratów jak na lekarstwo, dopiero łapią oddech. Co było do przejęcia, przejęte. Pelikan trzy razy latał do stoczni w Ianamus Zura, aby opróżnić hangary. Czego nie mógł zabrać na pokład wysyłałem do sektora Homily of Perpetuity, gdzie statki przed dalszą podróżą do stoczni przechodziły remont wykonywany przez Vidara.
Zysk z wyprawy - 15mnl kr.
Miałem już wracać, ale jeszcze raz zaglądnąłem do Moo-Kye's Revenge, aby przypilnować Pelikana, który zbierał ostatnie zdobycze, a że po sektorze ganiały paranidiańskie transportowce to o wypadek nie trudno. Podążając za Pelikanem, zbliżyłem się do bramy z sektorem Cardinals Domain. Tu pod samą brama czekała na mnie największa zdobycz - opuszczony Zeus.
Oczywiście nie pogardziłem taką okazją. Nie chciałem jednak wysyłać go w długą i niebezpieczną podróż do sektora Homily of Perpetuity. Pożyczyłem więc mu Napęd Skokowy, dałem trochę Ogniw z własnych zapasów i rozkazałem wykonać skok do sektora Merkury. Sam przy pomocy wypożyczonego z Walkirii Napędu Skokowego skoczyłem za nim.
Na miejscu dokonałem przepakowania powrotnego wyposażenia. Wezwałem Vidara i zleciłem mu naprawę Zeusa. Załatwiłem też zakontraktowane wcześniej dostawy dla Pantery. Zeus też miał na pokładzie coś co nadawało się do Pantery, więc po naprawie zadokował do Bazy Wojskowej gdzie zbrojmistrze z Pantery zabrali się do pracy i ogołocili go z uzbrojenia. czego nie mogli zamontować w Panterze, na miejscu sprzedali w Bazie Wojskowej. Zeus poleciał zaś do stoczni w sektorze Mars, gdzie został wystawiony na aukcji. Stan konta znacząco się podniósł, jeszcze trochę, a będzie można kupić Boreasza. Muszę jednak podnieść o oczko wyżej reputację u Argonów.

Obiecałem sobie jakiś czas temu, że zaglądnę do sektora Interworlds sprawdzić sytuację w nim panującą. Najwyższy czas więc spełnić obietnicę.
Argonów w sektorze, ani widu, ani słychu. Ocalały w nim tylko dwie stacje na uboczu i odbudowany Dok Zaopatrzeniowy. Miejsca po istniejącej kiedyś Stacji Handlowej i Doku Zaopatrzeniowym wskazują pozostawione samopas Wieże Laserowe. Natomiast szlak handlowy pomiędzy dwoma bramami skokowymi patrolowany jest przez Deimosy Paranidian.
Czy można zmarnować taką okazje do pomocy Argonom i podniesienia sobie u nich reputacji? Co za pytanie, oczywiście że nie.
Rozpocząłem więc krucjatę. Lekko nie było, powiem tak, wolałbym spotkać cztery Q niż cztery Deimosy. Potrafią nieźle się odgryzać. Po każdym zniszczonym Deimosie, przed atakiem na kolejnego musiałem gonić chłopaków, albo do bieżących napraw, albo przynajmniej do rowerków z dynamami, aby szybciej regenerowały się osłony. Dałem im wycisk, ale może kondycji nabiorą i po kolejnej popijawie nie będę musiał czekać dwóch dni zanim przyjdą do siebie.
W końcu zniszczyłem ostatniego, czwartego Deimosa, zadowolony zadokowałem do Argońskiego Doku Zaopatrzeniowego. Nieco mi mina zrzedła kiedy zamiast spodziewanych sił zbrojnych Argonów do sektora wleciały kolejne cztery Deimosy Paranidian. Czary goryczy dopełnił fakt, że reputacja u Argonów zamiast pójść w górę, spadła mi.
Dziwni ci Argoni, ja wypruwam sobie flaki odbijając dla nich sektor z wrogiej inwazji, a oni tak mi się odwdzięczają. Miałem zamiar wezwać Panterę i przetestować ją w warunkach bojowych w starciu z Deimosami, ale machnąłem ręką i zostawiłem to towarzystwo swojemu losowi.

#16 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 06 październik 2009 - 08:50

Dzień 17
Przy okazji pobytu w Doku Zaopatrzeniowym dowiedziałem się kilku interesujących rzeczy od spotkanych pilotów. Pogłoski o powstałych stacjach Xenonów i ich inwazjach potwierdziły cię. O ile w okolicach sektorów 347 i 472 sytuacja została opanowana, to na wschód od tych sektorów nie jest już tak dobrze. Sektory Getsu Fune i Menelaus' Paradise zniszczone kompletnie, nic w nich nie ocalało. Podobnie w sektorach Splitów Zyarth's Dominion i Family Zyarth. Ciężkie walki z przeważającymi siłami Xenonów prowadzą Teeladianie w sektorze Grand Exchange. Również sektory pirackie w okolicach Xenońskiego sektora 101 zostały zdominowane przez floty Xenonów.
Tak więc wiem gdzie się teraz wybiorę. Zaglądnę do tych pirackich sektorów, może uda się coś skorzystać na walkach.

Chciałem zacząć od sektora Hatikvah's Faith, skoczyłem więc sektora Aladna Hill w pobliże zachodniej bramy. Ale tu tłok, dziesiątki statków M2 tłoczą się wokół bramy. Przeważają Argońskie, choć ze dwa Borońskie się też znalazły, na szczęście daleko. Ledwo się pojawiłem, a kanał komunikacyjny oszalał. To kapitanowie wszystkich niszczycieli zaczęli przekrzykiwać jeden, drugiego. 'Do kolejki', krzyczeli, 'Porządek musi być, nie ma taryf ulgowych, dla małych statków', 'Wszyscy czekamy, więc ty też możesz'.
Widząc że na przelot przez bramę nie mam szans, a czekać w kolejce też mi się nie chciało, postanowiłem zastosować mały podstęp. Skoczyłem do sektora Akeela's Beacon. Przy okazji zaliczyłem mały patrol, reputacja u Argonów poszło trochę w górę. Teraz wydałem Walkiri zadokowanej do Hyperiona rozkaz lotu do sektora Aladna Hill i przelot przez zachodnią bramę do kolejnego sektora. Statek mały, to się przeciśnie i bez kolejki przeleci przez bramę. Oczywiście że się udało. Kapitanowie niszczycieli nawet nie zauważyli Walkiri. Jak tylko przeleciała na drugą stronę bramy, powód korku pod nią stał się dla mnie jasny. Po tamtej stronie bramy stały dwa J i trzy K, również próbujące przelecieć przez nią. Musiałem szybko wysłać Walkirię jak najdalej od nich, bo mogłaby łupem tych niszczycieli.
Jak tylko odkryła dla mnie zachodnią bramę w sektorze Hatikvah's Faith sam do niego wleciałem. Moje pojawienie się w sektorze, do tego dość efektowne, bo pod bramą kręciły się cztery P, które szybko stały się moim łupem, spowodowało że statki J i K zmieniły zamiary i podążyły teraz w moim kierunku. Ale to był ich błąd. Zwolnione miejsce w pobliżu bramy dało wolną drogę dla czekających po drugiej stronie niszczycieli, które jeden po drugim wlatywały teraz do sektora i goniły statki Xenonów.
Po jakimś czasie połączone siły prawie wszystkich ras i piratów, przy moim skromnym wkładzie odbiły sektor z rąk Xenonów i przekazały w chciwe łapska prawomocnych właścicieli - piratów. Tym ostatnim jednak nie dane było świętowanie zwycięstwa. Rozgrzane walką i odniesionym sukcesem statki pozostałych ras szybko zmieniły priorytety wrogów i rozpoczęły masowe polowanie na piratów.

Zostawiłem to całe towarzystwo i poleciałem zbadać sytuację w sektorze Nopileos' Memorial. Ten sektor całkowicie należał do Xenonów. Cztery J, sześć K, jedenaście Q i cała masa myśliwców. Żadnych innych statków. Bocznymi szlakami , z daleka omijając Xenonów poleciałem do sektora Danna's Chance. Tu w porównaniu do poprzedniego sektora spokojnie. Tylko jeden J, dwa K i cztery myśliwce. I nic po za tym. Podobna sytuacja w sektorze Freedom's Reach.

Czas zobaczyć co słychać w Brennan's Triumph. Tylko jeden J z obstawą, walczy z kilkoma statkami klasy M2. A raczej leje je równo. Porzucony Zeus świadczy o jego wcześniejszych zwycięstwach. Przyczaiłem się czekając na rozwój wydarzeń. Zdobyczy w postaci Zeusa nie pogardzę, ale jak na razie wojowniczy J stoi na drodze. Trzeba poczekać. Długo nie czekałem. J co prawda poradził sobie z trzema M2, ale też mocno oberwał po osłonach. To okazja dla mnie. Ruszyłem w jego stronę. Po drodze posłałem mu w prezencie 15 Tajfunów. Rakiety, moje WMP, szaleńcza akrobacja pomiędzy jego pociskami i po chwili J rozpada się w efektownym rozbłysku głównego generatora. Czas teraz posprzątać. Zeus przejęty, zaopatrzony na drogę i wysłany do sektora Merkury. Inżynierowie z Vidara zajmą się jego naprawą. Okazało się że mam jeszcze do przejęcia Centaura. Zdaje się że jak atakowałem J to ktoś mnie po plecach stukał. No i efekt tego stukania jest w postaci Centaura. Brawo żołnierze, w najbliższy weekend stawiam wam dwie skrzynki Gwiazdówy. Centaur dołączył po chwili do Zeusa. Ja zaś po wypożyczeniu Napędu Skokowego od Fernira, zadokowanego do mojego Hyperiona, poleciałem za nimi w celu odebrania tego co na czas skoku im pożyczyłem.

To jest właśnie jeden z powodów, dla których cenię sobie Hyperiona. Można w nim zadokować dwa statki. Mogą służyć jako dodatkowe zbiorniki paliwa, można też w razie potrzeby się do nich przesiąść, ale również w takich wypadkach jak wyżej, można pożyczyć się od nich wyposażenia, które my przekazaliśmy zdobycznym statkom.

Przepakowałem ponownie wyposażenie pomiędzy statkami. Zeusem i Centaurem po naprawach zajęli się zbrojmistrze z Pantery. Dzięki ich pracy Pantera jest już w pełni uzbrojona. Zeus i Centaur wysłane do stoczni.
Przy okazji tych przepakowań, ze zdziwieniem stwierdziłem brak w Hyperionie Bioskanera. A przecież miałem go. Czyżby podczas walk jakie prowadziłem z Deimosami uległ on uszkodzeniu? Trzeba więc uzupełnić braki. Poleciałem do Kwatery Głównej Jonferco w sektorze Belt of Aquilar na zakupy. Spotkałem tam znajomego, szukał kogoś, kto wybuduje mu fabrykę w sąsiednim sektorze. Dobrze się składa, przyda się taka robota dla podniesienia reputacji. Zlecenie załatwione. Ledwo je skończyłem, a zgłosił się właściciel sąsiadującej z nowo powstałą fabryką stacji. Ma problemy z piratami. Nie ma sprawy. Problemy to moja specjalność, a raczej rozwiązywanie problemów. Tak samo było z tym, przy okazji oberwał paranidiański Tygrys. Było o tym że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? Było, to trzeba było słuchać.
Panie kolego, czas na wypłatę gratyfikacji za piratów. Dziękuję bardzo. O! Reputacja poszła oczko wyżej na Opiekuna Federacji. Czyli mogę kupić Boreasa. No to lecimy na zakupy. Jeszcze tylko zakupiłem Walkirię, polata trochę i pozbiera wyposażenie dla Boreasa.

#17 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 07 październik 2009 - 08:20

Dzień 18
Statek kupiony, pożyczyłem mu tradycyjnie już Napęd Skokowy i Ogniwa, niech leci szybciej do Bazy Wojskowej w sektorze Merkury. Ja za nim po odbiór pożyczki. Walkiria zaraz wróci to będzie miał tak samo full upgradów. Teraz jeszcze TS poleciał po osłony dla Boreasza i na razie dość, kasa prawie cała poszła. Uzbrojenie musi poczekać.
Ale przecież mam znajomości z panem Scorpem, może on wie gdzie szukać czegoś porządnego do przejęcia, co pozwoli uzbroić Boreasza i podreperować budżet. Oczywiście że wiedział. Dwa M7 do przejęcia w sektorze 347. Ciężka sprawa, Xenoni odzyskali w nim przewagę, trzy stacje produkują statki pełna parą. Łatwo nie będzie. Ale udało się. Xenoni tak zajęci czyszczeniem swojego sektora z wrogich jednostek, że nawet nie zauważyli jak wleciałem i sprzed nosa wyrwałem im Kosogona i Cerbera. Oba statki już w sektorze Merkury. Standardowa operacja z pożyczkami, skokami, naprawami i demontażem uzbrojenia.
I tu mała niespodzianka, Kosogon miał dwie sztuki Dział Jonowych. Ciekawa broń. Nawet nie wiedziałem że Boroni mogą produkować takie cuda. Ale teraz mam dylemat. Bo jak do tej pory leję Boronów, gdzie mogę. Tymczasem wypadałoby uzbroić Boreasza w większą ilość Dział Jonowych. Mam więc dwa wyjścia, albo zaprzyjaźnić się z nimi, albo zdobyć na nich tę broń.
Łatwiej będzie zdobyć, więc chyba wybiorę pierwszą opcję, czyli rozpocznę starania o poprawę reputacji. Ciekawiej będzie. U paranidian też. Przynajmniej trochę. Zawsze lubię mieć we wszystkich sektorach porozstawiane Satelity Zaawansowane, a teraz jest to nie możliwe. Co zostawię satelitę, to za chwilę albo Boroni, albo Paranidianie mi go niszczą. Przeszkadza mi to, lubię mieć podgląd na sektory i wiedzieć co się w nich dzieje.

Dobra, ale jeszcze może pan Scorp zna ciekawe statki z bronią dla Boreasza? Jasne że znał. Tym razem w sektorze pirackim Moo-Kye's Revenge stoi Deimos i Odyseusz. Znów operacja zbierania złomu. Będzie kasy jak lodu. I kolejna niespodzianka od pana Scorpa. Hyperiona ktoś zostawił na pastwę losu w sektorze Hatikvah's Faith. Trzeba by się nim zaopiekować. Przyda się, co dwa Hyperiony to nie jeden. Skoczyłem jeszcze tylko zatankować bo sporo Ogniw dałem Deimosowi i Odyseuszowi, a muszę przecież przelecieć się jeszcze do sektora Merkury po odbiór wypożyczonego im wyposażenia.
Ale jest problem, a nawet dwa. Po pierwsze jak zadokowałem do Elektrowni to okazało się że nie mogę kupić ani jednego ogniwa, stan mojego konta wynosi 0 kr. No tak czesne za piąty semestr szkolenia Marines w dwóch statkach Pałasz musiałem opłacić.
Drugi problem to ziemianie, do tej pory bez problemów użyczali mi gościny w swojej Bazie Wojskowej w sektorze Merkury. teraz jednak, gdy ilość moich statków wzrosła , zaczynają kręcić nosem i nie przyjmują większej ilości statków na pokład stacji. Nie pomaga tłumaczenie że to tylko na czas demontażu uzbrojenia.
Trzeba będzie pomyśleć o czymś własnym. Podobno u Don Maraniego można coś takiego kupić. Ciekawe ile to kosztuje i gdzie jest Don Marani, dawno go nie spotkałem.

Problemy rozwiązane. Rozwiązanie jednego, pomogło w rozwiązaniu drugiego. Po pierwsze przypomniałem sobie że w Bazie Wojskowej w Merkurym stoi zadokowany, wypchany po brzegi Ogniwami Pendent. Wezwałem go do siebie, aby zatankować z niego paliwo. Kiedy odleciał od Bazy Wojskowej, zwolniło się miejsce w hangarze, a to pozwoliło moim zdobytym statkom dokować do niej po kolei w celu demontażu uzbrojenia. Następnie statki były kolejno wysyłane do stoczni. Boreasz powoli stawał się coraz bardziej użyteczny. Tak przy okazji okazało się że Odyseusz miał na pokładzie 10 Dział Gaiusa, ale jak sprawdziłem ich parametry, oraz dostępność amunicji do nich, to stwierdziłem że nie warto się nimi bawić. Pendent po przekazaniu mi ogniw wyruszył na poszukiwanie dostępnej broni dla Boreasz. Ja skoczyłem najpierw po odbiór pożyczonego wyposażenie, a następnie do sektora Hatikvah's Faith po Hypeiona. Mam więc już dwa Hyperiony. Ten drugi przechodzi remont generalny, potem polata trochę w celu uzupełnienia uzbrojenia i wyposażenia. Będzie moją rezerwą na wypadek poważnych uszkodzeń w moim statku. Będę mógł na czas naprawy wymienić statki i bez chwili zwłoki kontynuować swoje podróże.

Teraz w ramach chwilowego odpoczynku, oczekując na uzbrojenie Boreasz, oraz szkolenie Marines, których zaokrętuję na nim, wybrałem się osobiście na zwiedzanie sektorów Splitów i Teladian na północ i zachód od sektora Family Pride. Odkryłem osiem nowych sektorów. Porozstawiałem satelity, mając nadzieję że przetrwają jakiś czas. Miałem zamiar dotrzeć poprzez sektory Teladian do Borońskich sektorów. Ale zmieniłem zamiar. Po co mam w ciemno szukać okazji do podniesienia reputacji u Boronów, skoro wiem gdzie można to zrobić na pewniaka, bez szukania okazji. Wszak jakiś czas temu od znajomych pilotów dowiedziałem się że Xenoni zdobyli Borońskie sektory Menelaus' Paradise i Bluish Snout. Czas więc tam zaglądnąć. Tylko że jak do tej pory najdalej doleciałem do sektora Ocean of Fantasy. Ale od czego zwiad? Zakupiłem cztery Rapiery, wyposażyłem je tylko w Polecenia Nawigacyjne i Oprogramowanie Eksploracja, oczywiście oprócz osłon, zapakowałem do Pelikana i tego wysłałem w głąb sektora Ocean of Fantasy, aby nie drażnił stacjonujących w nim Sił Zbrojnych Boronów. Teraz mogłem wysłać Rapiery na zwiady. Pierwszy został zniszczony w sektorze Ocean of Fantasy, przez jakiegoś nadgorliwego Borona. Drugi doleciał do sektora Bluish Snout. Faktycznie, Xenoni buszują po sektorze, Q i kilka P. Zniszczyli mi Rapiera. Trzeci odkrył dla mnie sektor Menelaus' Paradise, tu jeszcze gorzej, ale nie tragicznie, tylko jeden J, dwa Q i trochę drobnicy. Czwarty Rapier dotarł aż do Getsu Fune, ale tam pusto, jeśli nie liczyć dwóch Q.
Dobra, Pelikan wrócił do Bazy, ja przygotowałem się do wyprawy na Xenków. Ale ponieważ miałem jeszcze w ładowni dwa Satelity Zaawansowane to postanowiłem odkryć jeszcze dwa sektory Teladian i zostawić tam satelity. Z jednej strony było to dobre posunięcie, w jednym z sektorów znalazłem fabrykę, gdzie Pendent mógł zakupić brakujące Boreaszowi uzbrojenie, z drugiej jednak był to błąd. Kiedy w końcu skoczyłem do sektora Bluish Snout, okazało się że Boroni przystąpili do kontrataku i po statkach Xenonów nie ma już śladu. Po chwili to samo odkryłem w sektorach Menelaus' Paradise i Getsu Fune. Straciłem tak wspaniałą okazję do pomocy Boronom i podniesienia sobie u nich reputacji.
Lecę z chłopakami się upić. Obiecałem im, a i sam mam ochotę.

#18 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 08 październik 2009 - 07:35

Dzień 19
Zezłościłem się na Xenonów, taki brzydki numer mi zrobili i to wtedy gdy potrzebowałem ich. Ja wam się odpłacę. Skoczyłem do sektora Zyarth's Dominion, tu zawsze jakiś spotkam. Oczywiście że byli, dwa Q i J. Nie będę się z wami cackał. Potrzeba mi czegoś więcej niż Hyperiona. Wezwałem do siebie Boreasza. Uzbrojony, więc gotowy do działań. Co prawda nie ma jeszcze załogi, bo ta nadal na szkoleniu, ale może sobie sam dam redę.
Przesiadłem się do Boreasza, Hyperiona odesłałem do Bazy Wojskowej w sektorze Merkury.

Nie ma jak nowy statek. Ten zapach świeżości, plastyku i innych materiałów. Folie zabezpieczające na monitorach, świadomość że nikt wcześniej nie siedział w fotelu kapitana. Takie coś jest bezcenne, inne rzeczy można kupić za kilka kredytów.
Zerwałem plomby zabezpieczające ze sterów ręcznych i poleciałem w stronę pierwszego Q, rozkoszując się ciszą panująca na statku. Zakłócaną tylko basowym pomrukiem silników, świadczącym o drzemiących w nich mocy.
Poszło łatwo, bardzo łatwo. Ledwo Q znalazł się w zasięgu moich dział, te rozpoczęły ostrzał. Ich dźwięk, to najwspanialsza muzyka kosmosu. Z fascynacją patrzyłem jak osłony Q pod wpływem mojego ognia znikają w tempie jakiego nigdy nie widziałem. Jeszcze chwila i Q zniknął w krótkim rozbłysku. Kolej na następnego. Znów to samo i znów to wspaniałe uczucie.
Teraz czas na coś większego. Wybrałem J na cel i powoli podążyłem w jego stronę. Osłony schodziły mu wolniej niż w przypadku Q, ale równie nie ubłagalnie zbliżały się do zera, potem to samo działo się z kadłubem. Znów chwila i J podobnie jak poprzednio Q zakończył swój żywot w krótkim rozbłysku.

Spodobało mi się. Zastanowiłem się analizując uczucia i spodobało mi się jeszcze bardziej. Lecę dalej szukać okazji do zabawy Boreaszem. Poleciałem do sektora Family Zyarth. P, dwa Q, K i J. Fajna zabawa. Ja chcę więcej zabawek. Czasem życzenia się spełniają. W sektorze Family Ryk było ich więcej, cztery Q, dwa K i ze dwanaście J. Z tymi dwunastoma J, to był mały problem, latały razem w wielkiej armadzie. Ale wojna podjazdowa zawsze zdaje egzamin. Dla ścisłości muszę jeszcze do listy dopisać Kosogona, po co się pchał gdzie go nie proszą.

Wróciłem do sektora Zyarth's Dominion, J poszło w drzazgi, Q zwiał na ten widok do sektora Xenków 598. Może ja też tam zaglądnę?
Oczywiście że poleciałem, z ciekawości. Kilkanaście J i K, dwie stacje. Masa drobnicy i tylko kilka statków innych ras prowadzących zaciętą walkę z przeważającymi siłami wroga.
Na początek dogoniłem Q, które mi uciekło, potem poszły w drzazgi trzy statki J i jedna stacja. Ale zleciała się drobnica i powiem jedno, Artyleria Zaporowa w wieżyczkach dolnej i górnej nie zdała egzaminu, za wolna jest na myśliwce i mało skuteczna. O wiele lepiej radziła sobie z nimi wieża tylna wyposażona w cztery WMP i cztery Działa Akceleratorowe. Trzeba będzie zmienić uzbrojenie.
Wykonałem skok w pobliże bramy do sektora Grand Exchange. I to był mój błąd. Liczyłem na podładowanie osłon, tymczasem pod bramą dopadły mnie dwa Q i trzy J. Z powodu bliskości bramy miałem małe pole manewru i osłony zamiast podnosić się, opadały. Oczywiście moje działa nie próżnowały, zniszczyłem oba Q i jednego J, ale pozostałe dwa wzięły mnie z dwóch stron, równocześnie przyciskając do bramy. nie było wyjścia, przy osłonach na poziomie 40% wykonałem skok do sektora Family Njy.
Szok, przeżyłem szok. Sektor dokumentnie zniszczony, ani jedna stacja nie ocalała. Pełno statków Xenonów, jak zdążyłem naliczyć to tak z jedenaście J, trzy, albo cztery K, osiem Q i inna drobnica. Co się stało z tą wielką flotą bojową Splitów, którą widziałem przy poprzedniej wizycie w tym sektorze? Czyżby poniosła klęskę?
Nie czas na zastanawianie się, trzeba uciekać, muszę odsapnąć, potem wrócę i posprzątam dla Splitów.

Skoczyłem do sektora Thyn's Abyss. Z sektora 472 ciągną posiłki Xenonów. Jeszcze was mało? Niedoczekanie.
Q, J kolejne J, dwa Q, znów J potem K. Tak powoli coraz bliżej bramy do sektora 472, z której wciąż przybywają nowe statki Xenonów. Podobno nie popełnia się tego samego błędu dwa razy. Ja popełniłem. Znów w pogoni za wrogiem zbliżyłem się do bramy. Na to chyba Xenoni czekali. Wyskoczyły z niej, jeden po drugim dwa Q i trzy J. Znów taka sama ekipa. I znów wzięli mnie w krzyżowy ogień, dociskając do bramy. Tym razem poszło im lepiej, Boreasz został uszkodzony, nie czekając aż uszkodzą mi Napęd Skokowy wycofałem się do sektora Merkury.

Sprawdziłem bilans walk. Dwadzieścia cztery Q, dwanaście K i dwadzieścia cztery J. Jeśli odjąć te jednostkowe przypadki zniszczenia dużych statków jakich dokonałem wcześniej, to całkiem nieźle jak na pierwszy lot bojowy Boreasza.
Oddałem go w ręce mechaników, niech dokonają napraw i uzupełnień zniszczonego wyposażenia. Ponieważ Marines, którzy mieli być na nim zaokrętowani, nadal się szkolą, kazałem tym z Pantery przenieść się na Boreasza. Znów zaczęli sarkać, że nic nie robią tylko łażą ze statku na statek. Dałem im dzień na przeprowadzkę, a na zachętę powiedziałem, że w ładowni Boreasza czeka na nich skrzynka Gwiezdnej Wódki. Uwinęli się w pół godziny, kolejne pół i po gwiazdówie zostało wspomnienie. Mają czas na dojście od siebie i tak mechanicy naprawiają statek, a trzeba jeszcze dokonać wymiany uzbrojenia.

Stan posiadania:
Gotówka: 88 359 358 kr
Statki:
M5 - Walkiria
M3 - Fernir
M6 - 2xHyperion, Vidar
M7 - Pantera
M8 - Claymore
M2 - Boreasz
TM - Pelikan
TP - 2xPałasz
TS - 2xPendent
TL - Górniczy Statek Baza
Fabryki: 0
Rangi:
Handlowa: 15 Początkujący Finansista
Bojowa: 23 Warlod
Reputacja:
Argoni: 7 Opiekun Federacji
Boroni: -4 Zguba Królowej
Splici: 7 Dopuszczony do Rodziny Rhonkar
Paranidianie: -4 Wróg Księcia Kapłana
Teladianie: 7 Członek Zarządu
Gonerzy: 2 Zwolennik
Terranie: 5 Wojownik Io
Piraci: -2042
Yaki: -4567

#19 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 09 październik 2009 - 09:12

Dzień 20
Ja przez ten czas oczywiście nie próżnowałem. Wybrałem się Hyperionem do pirackich sektorów w poszukiwaniu łupów. Z sektora Moo-Kye's Revenge wytargałem kolejne dwa Deimosy, a z sektora Danna's Chance K. Z tym ostatnim nie było łatwo, pilnowały go Borońskie Kosogony. Ale jak je lekko poszczułem i odciągnąłem w głąb sektora to już z przejęciem i wyeksportowaniem K do Merkurego nie było problemu. Mechanicy mają pełne ręce roboty.

Ciekawa sprawa z tymi Boronami. Niby takie cykory z nich, a coś ostatnio sporo ich lata wszędzie i niezłego łupnia dają Xenkom, nie tylko w swoich sektorach.
A co do ich sektorów, to poleciałem sprawdzić czy czasem nie spotkam okazji w postaci Xenków w sektorze Menelaus' Paradise. Ale na razie cicho i pusto. Zobaczyłem jeszcze do Getsu Fune. Przygnębiający widok. Tylko wiejący wiatr słoneczny trzaska wyrwanymi z zawiasów lukami hangarów w zniszczonych Dokach Zaopatrzeniowych. Porozstawiałem tam satelity, będę miał podgląd i jak tylko pojawią się Xenoni, będzie okazja do podniesienia reputacji u Boronów. Chyba że ci ostatni wcześniej zniszczą moje satelity, ale miejmy nadzieję że nie.

Sprawdziłem jeszcze okolice sektora 598. W Zyarth's Dominion pusto, sektor Grand Exchange Teladianie odbili z rąk Xenonów i odbudowują. Przez sektor ponownie ciągną bezpiecznie konwoje wojskowe ras, lecące do sektora 598 i dalszych. Tu więc przynajmniej z Xenonami na razie spokój. Czas pomóc Splitom w sektorze Family Njy, oczywiście będę co jakiś czas sprawdzał sytuację w Menelaus' Paradise aby nie przegapić okazji.

Wezwałem do siebie Boreasza, statek naprawiony, wyposażony, zapasy uzupełnione, załoga w komplecie, rwie się do walki. Możemy ruszać.
Skoczyłem w pobliże bramy prowadzącej z sektora Family Njy do sektora Ghinn's Escape. Oczyściłem okolice bramy, tym razem pilnując, aby nie dać się wciągnąć w pułapkę. Udało się. Jak tylko pod bramą zrobiło się luźniej z sektora Ghinn's Escape zaczęły przybywać posiłki Splickie. Razem czyściliśmy sektor niszcząc Xenońskie statki, jeden po drugim. Ale była to syzyfowa praca, na miejsce każdego zniszczonego, przybywał kolejny z sektora Thyn's Abyss, a raczej z sektora 472 po drodze mijając sektor Thyn's Abyss.
W końcu udało się odbić sektor Family Njy. Flota Splicka przejęła nad nim pełną kontrolę. Już miałem udać się do sektora Thyn's Abyss, ale zaglądnąłem co słychać w Menelaus' Paradise, dobrze że popatrzyłem, bo bym przegapił podążający przez niego konwój Xenoński.
Skoczyłem więc do Menelaus' Paradise i gonię konwój, ale co to dla mnie jeden J, kilka Q i jakaś drobnica. Po chwili sektor wyczyszczony. Boroni zachwyceni, awansowałem ze Zguby Królowej na Zaufanego Dworzanina. Osiem stopni na drabinie reputacji. Nieźle.

Tak się tym ucieszyłem, że postanowiłem zrobić przysługę Splickiemu Generałowi i przelecieć się do sektora Kha'ak 931. Skoczyłem Boreaszem, na miejscu okazało się że mam zostawić tam Satelitę Zaawansowanego. A ja w ładowni nie mam żadnego. Wezwałem Hyperiona, tam w ładowni jakieś się poniewierają. Satelita nadaje. Dobra, teraz mam przeskanować Stację Kha'ak. Może lepiej będzie jak polecę to zrobić Hyperionem, Boreasz mógłby jeszcze rozwalić ją zanim skanowanie dobiegłoby do końca. Skan wykonany, można wracać do sektora M148, zameldować Splickiemu generałowi wykonanie zadanie. Nic nie wspominam o statkach Kha'ak, bo dla Boreasza te kilka Myśliwców i trzy Korwety, to była pestka, nawet osłon mu nie drasnęły.

Boreasz wysłany na odpoczynek do bazy Wojskowej w sektorze Merkury. Ja poleciałem zdać relację Splickiemu dowódcy operacji Final Fury. Zlecił mi kolejne zadanie. Dobra, przy okazji się je wykona.

Na razie mam inne plany. Dostałem wiadomość że Yaki podwędzili Argonom Kolosa z cennym ładunkiem i Ci ostatni proszą wszystkich niezależnych pilotów o pomoc w poszukiwaniach. Nie ma sprawy. Wiadomo gdzie szukać informacji o zaginionych statkach. u piratów, Ci to wiedzą wszystko o każdym statku w kosmosie.
Nie pomyliłem się, na stacji w sektorze Olmancketslat's Treaty spotkałem jednego pirata, który dał mi cynk, gdzie mam szukać dalszych informacji. Musze lecieć do sektora Yaki Senator's Badlands. Tylko jeden problem, bo sektory Yaki są daleko na zachód, za sektorami Argonów i Paranidian, a tak daleko to jeszcze nie dotarłem w swoich wędrówkach.
Ale nic to, przynajmniej zwiedzę nowe przestrzenie. Jak ja przelecę przez sektory paranidian z moja reputacją u nich? Trzeba będzie nad nią po drodze popracować. Jednak jak sprawdzałem na mapie gdzie skoczyć, aby mieć najkrótszą drogę, to okazało się że pirat przesłał mi do bazy danych koordynaty sektora Senator's Badlands. Sprawa więc rozwiązana, jeden skok i już jestem na miejscu. Załatwiłem szybko sprawę z informatorem. Mam pierwszą wskazówkę, gdzie szukać danych o uprowadzonym statku. Tylko to jakaś szarada. Nic nie rozumiem. No nic, może wymyślę coś w drodze powrotnej, bo zamierzam przelecieć się przez sektory Yaki i paranidian.

W sektorach Yaki spokój, dwa statki znalazłem, Pelikan się nimi zaopiekował. Natomiast jak wleciałem do paranidiańskiego sektora Empire's Edge to zrobiło mi się czerwono przed oczami. Widać że mnie tu nie lubią, kazali się natychmiast wynosić. Co prawda podziękowali mi za zabicie jakiegoś zabłąkanego pirata, ale nic po za tym. Posłuchałem ich rady i wyniosłem się z ich sektora skacząc do Elena's Fortune. Już wiem o co chodzi z tą szaradą, lecę do wskazanego w niej sektora, poznam przy okazji kawałek wszechświata.

#20 Yacek

    Komandor

  • Gwardia
  • 9433 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Rasa: Nieznana
  • Gram w: X: Rebirth

Napisano 12 październik 2009 - 08:48

Dzień 21
Sprytny ten pirat był, kto by się po nim spodziewał takiej inteligencji.
Dwa dni zmarnowałem na rozwiązywanie jego zagadek. Bo było ich kilka, rozwiązanie jednej dawało dostęp do kolejnej. I tak z osiem razy. Sam bym pewnie nie poradził sobie z nimi, ale od czego chłopaki na pokładzie. Razem się głowiliśmy. Też pewnie mielibyśmy spore problemy i zmarnowalibyśmy jeszcze więcej czasu, gdyby nie jeden z nich. Widać że nie próżnował podczas szkolenia. Niezły z niego mózgowiec. Potrafi w pamięci obliczyć liczbę pi dla każdego koła. Co to jest liczba pi? Nie pytajcie mnie, nigdy nie byłem zbyt mocny z fizyki.
W każdym razie, to jemu i jego bystremu umysłowi zawdzięczam, że uporałem się z zagadkami. Przy okazji zwiedziłem kilka nowych sektorów, rozwaliłem dwie asteroidy, postrzelałem trochę do Xenków i w końcu znalazłem zaginiony statek, albo raczej to co z niego zostało. A zostało bardzo niewiele. Jeszcze chyba statku w tak opłakanym stanie nie widziałem. Szkoda fatygi na naprawę, koszty większe niż zyski. Do tego moi mechanicy pewnie by sobie z tym nie poradzili. Jest podobno specjalistyczna firma, LazCorp, zajmująca się takimi przypadkami. Ale wiadomo co by wyszło z tego wraku jakby go zaczęli klepać i szpachlować. Wolałem nie ryzykować. Tym bardziej że moim zadaniem było tylko przeskanowanie statku.
Jak to zrobiłem, to okazało się że pilnuje go jakiś dozorca w dziwnym statku. To znaczy pilnował, bo ledwo otworzył do mnie ogień, a chłopaki w wieżyczkach puścili mu taką salwę, że ze strachu wyskoczył w samych gaciach. Zabrałem go i odwiozłem Argonom, pewnie wycisną go jak cytrynę. Obieli mi że jego statek oddadzą mi po dokonaniu napraw. Łaskę mi robią?
Ale jak mają naprawić i oddać to ich sprawa, co się będę kłócił.
Poleciałem sobie za swoimi sprawami, ale nie dali mi jeszcze spokoju. Mam uratować załogę zaginionego statku. Piraci ich przetrzymują. Dobra, nie ma sprawy.

Szybko poszło, uratowane chłopaki już na moim pokładzie, ciasno trochę ale zaraz się ich pozbędę.
Zdobycznego Sokoła zabrał Pelikan, ja podążyłem za przejętym pirackim Albatrosie do sektora Merkury.
Tradycyjnie wymiana wyposażenie, naprawa przez Vidara i Albatros leci do stoczni. Zawsze dodatkowa kasa się przyda.
Ja jeszcze po drodze do Argon Prime pomogłem ziemianom rozwiązać kilka problemów z próbującymi dokonać inwazji paranidianami. Dziwię się ziemianom, tyle statków bojowych pilnuje bramy w sektorze Heretic End, a zawsze kogoś przepuszczą dalej.

Z tego wszystkiego zapomniałem zatankować, a sporo skoków ostatnio zrobiłem to i zapas Ogniw się skurczył. Do tego Albatros też dostał sporo ich ode mnie na drogę. Muszę poszukać najbliższej elektrowni słonecznej i dopiero skoczyć do Argon Prime, a czas najwyższy ku temu. Chłopaki przegrali spore sumy w Teladiańskie Oczko z uratowaną załogą Tytana i zaczynają sarkać. Atmosfera robi się napięta na statku, lepiej pozbyć się gości jak najszybciej zanim dojdzie do wypadku.
W między czasie Albatros zadokował do stoczni i poszedł na pniu. Trochę kasy wpadło.

Ja zadokowałem w Argon Prime, przekazałem uratowaną załogę w ręce oczekujących ich rodzin. Co za wzruszający moment, bym się popłakał razem z nimi. Ale nie miałem chusteczki, a smarkać w rękaw nie wypadało.

Odebrałem od Argonów obiecany statek. Tylko na co mi taki dziwoląg? Wygląda jak zmutowany Boron. Klasa M3, a parametry ma niezbyt ciekawe. Podobno to legendarna jednostka samego Brennana. No i co z tego? Niech go sobie koleś weźmie. Do muzeum się to tylko nadaje. Chyba otworze takie w Panterze, może jakąś kasę za zwiedzanie będę miał.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych