Skocz do zawartości

Lasair Ross - Opowiadanie


Lizard
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Login:Lasair Ross

Hasło:******

*** Zapis 1 ***

Nazywam się Lasair Ross a urodziłem się i wychowałem na drugim księżycu Jupitera, Europa 16 Jazur temu (1 Jazura = 1.36 lat). Stamtąd skąd pochodzę słowo totalne zadupie to mało powiedziane. Mój ojczym jest górnikiem, matka... no cóż zacna z niej kobieta, tylko nigdy nie mogłem pojąć dlaczego jest z tym capem ojczymem.

Pytacie o mnie ? No cóż raczej do orłów nie należałem, z nauką to jak grochem o ścianę, zresztą mojej rodziny nigdy nie było stać na to by zapewnić mi godziwą edukację.

Bardziej interesowało mnie cmentarzysko. Tak nazywaliśmy sektor na naszej planecie w którym złomowano wszelkiego rodzaju zdezelowane części statków i innych części elektronicznych. To tam była moja "Jaskinia", to tam dzieciaki szukały dla siebie jakiś zabawek. No cóż wy Ziemianie mieliście zabawki które kupowali wam rodzice. Tutaj na Europie koloniści zajmowali się wydobywaniem surowców w kopalniach lub farmerstwem. Dlatego większość z nas była zmuszona robić zabawki dla siebie. Rarytasem były Sky Pady, miniaturowe poduszkowce w kształcie olbrzymiej mydelniczki unoszące się dzięki skondensowanym cząsteczkom materii... no tak, ale o czym ja wam tutaj mówię.

To właśnie dzięki szabrowaniu na złomowisku i konstruowaniu zabawek, a w późniejszym czasie modernizowaniu coraz to bardziej zaawansowanych Sky Padów rozwijałem swoje zdolności.

Ale przyszedł taki czas że wyrosło się już z tego i szukało się pierwszej lepszej okazji by opuścić ten zasyfiały i zapomniany przez boga i cały wszechświat księżyc.

Pewnego dnia szczęście się do mnie uśmiechnęło, dziwnym trafem do naszego suchego doku zadokował statek klasy TS Pendent Górnik. Uszkodzenia były dość spore, że aż trudno uwierzyć. Nie chcę kwestionować zdolności pilota tego statku, ale wyglądało to tak jakby zaliczyli czołówkę z jakąś olbrzymią asteroidą, w każdym razie udało mi się "wkręcić" na pokład tego statku. Zapewne już się domyślacie jak tego dokonałem. Części zamiennych tak szybko nie dostaniecie na naszej planecie, a o zaawansowanych układach elektronicznych nie wspomnę. I wtedy pojawiłem się Ja, ze swoimi zdolnościami mechanika i elektryka. Co prawda nie byłem w stanie przywrócić tej puszki złomu do dawnej świetności, ale moje dokonania i tak zachwyciły kapitana statku, który z miłą chęcią powitał mnie na swoim pokładzie.

Minęło kilka Jazur odwiedziłem sektory o których wam ziemianie nawet się nie śniło, dane mi było zaznać wszystkiego co najlepsze i niestety tego co najgorsze. Pewnego dnia po udanych "żniwach" udaliśmy się do pobliskiej knajpy w sektorze Argon Prime. Trunki jak i żarło przednia klasa "szmuly" też niczego sobie. Nawet jednej wpadłem w oko, problem polegał na tym że należała do miejscowego osiłka, skąd miałem to wiedzieć. Cała moja załoga wdała się w bójkę, co chwile można było usłyszeć tuczące się szkło lub roztrzaskujące się krzesła i stoły. Osiłek nie chciał mi tylko obić gęby, a raczej przetrącić kręgosłup. Bydle było silne, oderwany od pługa za pomocą PPO. Wydawało się że moje ciosy nie wywierają na nim żadnego skutku. Czego nie mogę powiedzieć o jego ciosach, co chwila czułem się przymruczony. W pewnej chwili kapitan odciągną mnie i mówiąc rozkazującym głosem

- Lasair, dajesz w długą.

Oddalając się od mojego przeciwnika słyszałem jego ostatnie słowa skierowane w moją stronę.

- Nie żyjesz grzbiecie, obym nigdy cie nie spotkał.

W sumie walka była z góry przegrana, po chwili za moimi plecami usłyszałem jak strażnicy wpadli do knajpy zrobić porządek z wymykającą się spod kontroli burdą.

Biegnąc wąskimi i ciemnymi uliczkami dotarłem do doku, w którym zakupiłem pierwsze lepsze padło które potrafiło latać. Był to Myśliwiec klasy M4 Pogromca. Niech was ta nazwa nie zmyli wcale nie był z niego taki mocarz. Nie powiem wam jak biło niemiłosiernie wewnątrz tego myśliwca. Lecz.... było coś bardzo przyjemnego, a mianowicie wszechogarniająca cisza, poczucie bezpieczeństwa. Słyszałem tylko jeden dźwięk który rytmicznie zagłuszał nawet wykresy i całe te wskaźniki na pulpicie mojego kokpitu, był to tukot walącego serca, mojego serca.

- Glluupppp

W pewnej chwili rytmiczne bicie serca zostało zagłuszone przełknięciem śliny. W tej właśnie chwili zadałem sobie dość istotne pytanie.

- I co teraz, co dalej poczniesz stary, jaki jest twój następny krok?

To Be Continued...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Login:Lasair Ross

Hasło:******

*** Zapis 2 ***

Nieopodal Argon Prime w Herron's Nebula od 6 Wozur (1 Wozura = 8.89 dni) prowadziliśmy wykopaliska na asteridach w poszukiwaniu cennych surowców. Czasem przelatywali obok nas paserzy, sprzedając nam gwiezdną wódkę. Jest to oczywiście zakazany towar, a za posiadanie takiego towaru w ładowniach można naprawdę zdrowo beknąć.

Ale prawdą jest to że popyt na gwiezdną wódkę jest olbrzymi.

- dobra stary bierz się w garść, czas zacząć działać.

Więc uruchomiłem akcelerator cząsteczkowy i ruszyłem w kierunku sektora Herron's Nebula.

Nie oddaliłem się zbytnio od stacji gdy nagle...

- Orzesz kur...

Obok mnie śmignął jakiś statek, wywołałem go na swoim kokpicie i okazało się ze to był instruktor lotu oferujący swoje usługi. Dorastając na Europie szlifowałem swoich zdolności na Sky Podach to też nie była mi potrzebna jego usługa.

Gdy już znajdowałem się w sektorze Herron's Nebula trzeba było odnaleźć melinę w której produkowano ten zakazany lecz jak bardzo pożądany trunek. Moje dość skromne fundusze wystarczyły mi tylko na znikomy zakup.

Gdy towar znajdował się już w ładowni skierowałem się ku stacji handlowej, na jej pokładzie jest pełno szumowin które z miłą chęcią zakupią ode mnie ten towar, nawet po dwukrotnie droższej cenie.

I faktycznie ze sprzedaniem nie było problemu, wykonałem kilka takich kursów, a na moje konto wpłynęła dość duża kwota kredytów.

Z czasem było coraz ciężej, konkurencja nie śpi, tak samo jak i gwiezdna policja. Raz byłem zmuszony porzucić mój nielegalny ładunek. No cóż byłam na to przygotowany że prędzej czy później będę do tego zmuszony. Lecz mimo to kontynuowałem swoją działalność, a moja ładownia zawsze była wypełniona nielegalnym ładunkiem.

Ale piękne czasy musiały się kiedyś skończyć, paserzy byli obładowani tym towarem i nie chcieli już go tak często skupować. Nie widziałem tez sensu szukania klientów gdzieś indziej ponieważ dookoła roiło się aż od patroli.

Więc postanowiłem dać na luz, odsapnąć zabawić się i skorzystać z życia.

To Be Continued...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Login:Lasair Ross

Hasło:******

*** Zapis 3 ***

Nazajutrz obudziłem się z z olbrzymim bólem głowy...

- Co jest kurrrr... grane, co za ….

Nie pamiętam co za syf piłem, chyba jakiś kwas akumulatorowy.

- Jasna du... stary, ale dałeś czadu. Już więcej nie piję. Słowo...

Rozglądając się po pokoju mój wzrok troszku się wyostrzył gdy ujrzałem jakiąś "szmule" leżącą obok mnie na łóżku.

- Hej misiaczku

Odpowiedziała do mnie, w sumie głos nawet miała śliczny, niczym borońska nimfa.

- No hej gwiazda

Żebym tylko mógł ujrzeć jej twarz. Moje zmysły wciąż nie funkcjonowały tak jak powinny, a zwłaszcza zmysł wzroku.

Skierowałem się do łazienki, a zajęło mi to trochę czasu. Jakoś się ogarnąłem z moim wzrokiem było już w porządku. Wracając do pokoju jużałem... 230 kg "Tyranozaura".

- Co jest grane? Co tu tutaj robisz, a gdzie jest ta druga ?

Spojrzała na mnie zdziwionym i zmieszanym wzrokiem i odpowiedziała.

- Jaka druga?

Chwyciłem szybko za ciuchy i wybiegłem z pokoju. Biegnąc w korytarzu usłyszałem dudnienie. Obejrzałem się za siebie i mojego gardła wydobył się żałosny i rozpaczliwy głos. Tak jak byś wiedział że właśnie nadszedł dzień apokalipsy.

-Jezu...

Widziałem 230 kg tyranozaura owiniętego prześcieradłem podążającym za mną. Całe szczęście udało mi się go zgubić. Przystanąłem na chwilkę by odsapnąć.

Nagle do głowy przyszły mi różne dziwne myśli związane z ostatnia nocą i moim tyranozaurem.

- Blleeeeee.....

Poszedłłłłł.... paw, co jak co, ale tego mój żołądek nie mógł już zdzierżyć. Jakiś kwas akumulatorowy tak owszem, jakieś dziwne gwiezdne zioło tak owszem. Ale to …. tego już było za wiele.

Wsiadłem do mojego myśliwca i odleciałem.

Przypomniała mi się rozmowa która przypadkiem usłyszałem w knajpie, jak jeden astronauta szukał kogoś kto mógłby zabrać go do pewnego sektora. Przypadkiem dowiedziałem się o jaki sektor się rozchodziło. Co prawda kosztowało mnie to trochę czasu i pieniędzy ale gościu wyśpiewał mi wszystko.

Więc udałem się do Ocracoke's Storm w poszukiwaniu statku. I faktycznie był tam M3 Zaćmienie w idealnym stanie. Troszku powolny względem mojego pogromcy, ale za to ma silne osłony i można będzie go w przyszłości uzbroić w całkiem odlotowa broń pokładową.

Uruchomiłem automatycznego pilota w moim M4 Pogromca skierowałem go w prost do Argon Prime do doku zaopatrzeniowego. Online zamówiłem wymagane przeze mnie produkty ulepszające mojego pogromce, tak by mógł w miarę dobrze samodzielnie funkcjonować. Następnie skierowałem go do Herron's Nebula gdzie sam zaczął kupować i sprzedawać gwiezdną wódkę.

Miałem już swojego pasera zdobyłem u niego zaufanie on u mnie również. Więc handel kwitł a kredyty leciały mi na konto aż miło.

Ja tymczasem usłyszałem o Gilgii Piratów gdzieś w Brennan's Triumph. Udałem się tam niezwłocznie.

W Brennan's Triumph moim oczom ukazała się Placówka Gildii Piratów. Jedni piraci byli jako tako w miarę neutralnie nastawienie względem mojej osoby, ale była też część z nich która z chęcią skopałaby mi moją du...

Całe szczęście zadokowałem w Placówce bez żadnego problemu. Dzięki pozyskanym kredytom z handlu gwiezdną wódką śmiało mogłem dokonać imponujących ulepszeń w moim statku. Zwłaszcza tak trudno dostępnym napędzie skokowym. Dostałem też informację że w Hatikvah's Faith jest Placówka Gildii Piratów i Piracki Port Anarchistyczny niezwłocznie się tam skierowałem.

Kolejne rozczarowanie, Piracki Port Anarchistyczny jest wrogo do mnie nastawiony, a na domiar złego pewni piraci ostrzelali mój statek. Nie sądziłem że zaciągnięcie się do Gildii będzie aż takie trudne i wymagało ode mnie takiego wysiłku.

Zdałem sobie sprawę z tego że będę musiał pozyskać ich zaufanie. Muszę wykonać jakieś misje/zlecenia może wtedy uda mi się zaciągnąć do Gildii.

Problem polegał na tym że jako takowych misji nie było, więc pozostawał pewien niesmak.

Od jednego z pilotów udało mi się wyciągnąć informację że w Gunne's Crusade jest stocznia Marauder która prowadzi odwieczny konflikt z Paranidianami. No cóż brzmi ciekawie.

To Be Continued...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...